Reklama

Reklama

Bob Dylan z poważnymi oskarżeniami. Pojawiły się nowe informacje

W połowie sierpnia do sądu trafił pozew przeciwko Bobowi Dylanowi, w którym pojawiły się zarzuty o molestowanie seksualne. Muzyk miał się go dopuścić 50 lat temu, a jego ofiarą miała być 12-letnia dziewczynka, którą rzekomo uwiódł po odurzeniu jej narkotykami i alkoholem. Teraz "Daily mail" cytuje fragmenty pamiętnika kobiety, z którą muzyk umawiał się na randki w latach 60., gdy ta miała 13 lat.

Bob Dylan w 1966 roku

W mediach na całym świecie zawrzało, gdy ujawniono informację, że do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew, w którym anonimowa kobieta (oznaczona w dokumentach jako J.C.) oskarża Boba Dylana o molestowanie seksualne. Miało się to zdarzyć w 1965 roku, w jego apartamencie w hotelu Chelsea na Manhattanie.

Z dokumentów, do których dotarł "The Mirror", wynika, że kobieta zarzuca muzykowi, iż wykorzystał swą sławę, by ją uwieść, zdobyć jej zaufanie i "dopuścić się zaplanowanego wielokrotnego molestowania seksualnego i wykorzystywania". Kobieta oskarżyła Dylana także o napaść, pobicie, uwięzienie, zadawanie cierpienia psychicznego, a także o to, że odurzał ją narkotykami i alkoholem. 

Reklama

Rzecznik Boba Dylana wszystkie te oskarżenia zdementował i zapowiedział w sądzie walkę o oczyszczenie z zarzutów uhonorowanego nagrodą Nobla 80-letniego muzyka.

Ta walka może być jednak trudniejsza niż się spodziewano. Właśnie wyszło bowiem na jaw, że kolejna kobieta twierdzi, iż Dylan zabierał ją na randki, gdy miała 13 lat. Nie wiadomo jednak, czy zamierza wnieść przeciwko muzykowi jakiekolwiek oskarżenia.

"Dailymail" zacytował fragmenty pamiętnika 71-letniej dziś byłej modelki Catherine James, który wydano w 2007 roku. W książce "Dandelion: Memoir of a Free Spirit" kobieta opisała wydarzenia z czasów, gdy była nastolatką, m.in. to, jak 22-letni wówczas Dylan zabierał ja na randki na plażę i do klubów nocnych w czasie. Catherine James miała wówczas 13 lat i mieszkała w sierocińcu, do którego trafiła, gdy została porzucona przez matkę. Pod bramą tego właśnie budynku Dylan czekał na nią w swoim białym kabriolecie.

Była modelka opisała też w pamiętniku, jak poznała Dylana. Gdy miała 11 lat, przedstawił go jej jego znajomy, właściciel klubu nocnego. James wyznała w książce, że ów znajomy molestował ją seksualnie, a jednocześnie zaznaczyła, że nigdy nic złego nie spotkało jej ze strony muzyka. Ich znajomość była oparta tylko na przyjaźni.

"Nigdy nie było żadnych romantycznych podtekstów, przynajmniej z jego strony. Wierzę, że polubił mnie ze względu na moją niezwykłą historię i trudną sytuację" - wspomina w książce. Przyznaje też, że była w nim bardzo zakochana. Gdy James odeszła z sierocińca, została w Nowym Jorku modelką, umawiała się z rockmanami Jacksonem Brownem i Jimmym Page'em z Led Zeppelin. Sama twierdzi, że miała też romans z wokalistą The Rolling Stones Mickiem Jaggerem.

Choć modelka wyraźnie zaznaczyła w książce, że Dylan jej nie skrzywdził, to jej zwierzenia na temat tego, że w latach 60. umawiał się z nastoletnimi dziewczynkami na pewno nie pomoże mu w oczyszczeniu się z zarzutów, które w sierpniu postawiła mu w swoim pozwie kobieta określana inicjałami J. C.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Bob Dylan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje