Reklama

Reklama

Arianę Grande w dniu 29. urodzin odwiedził stalker. Interweniowała policja

Słynna na całym świecie amerykańska piosenkarka obdarzona czterooktawową skalą głosu nie może uwolnić się od stalkera, który już wcześniej uprzykrzał jej życie. Mimo wydanego przez sąd zakazu zbliżania się do niej, Aharon Brown, po raz kolejny przedostał się do jej mieszkania. Na szczęście, akurat nie było w nim artystki, a policjantom udało się zatrzymać intruza.

Słynna na całym świecie amerykańska piosenkarka obdarzona czterooktawową skalą głosu nie może uwolnić się od stalkera, który już wcześniej uprzykrzał jej życie. Mimo wydanego przez sąd zakazu zbliżania się do niej, Aharon Brown, po raz kolejny przedostał się do jej mieszkania. Na szczęście, akurat nie było w nim artystki, a policjantom udało się zatrzymać intruza.
Ariana Grande ma fanów na całym świecie /Kevin Mazur /Getty Images

Mężczyzna włamał się do domu wokalistki, który umiejscowiony jest w rzekomo doskonale strzeżonej enklawie mieszkaniowej Montecito (w kalifornijskim hrabstwie Santa Barbara). 

Jak podaje serwis internetowy TMZ, prześladowca Aharon Brown już we wrześniu ubiegłego roku został zatrzymany w jej domu po tym, jak pojawił się tam z dużym nożem myśliwskim, podobno krzycząc do jej ochroniarzy: "Zabiję was i ją!". Po tamtym ekscesie został aresztowany za groźby karalne, a sędzia orzekł zakaz zbliżania się do artystki.

To jednak nie pomogło, bo ten sam mężczyzna znów spróbował zbliżyć się do piosenkarki. A zrobił to nieprzypadkowego dnia, tylko 26 czerwca, czyli w dniu urodzin gwiazdy. Jak podali informatorzy TMZ, w tym czasie Ariany Grande nie było w domu. Włączył się jednak alarm bezpieczeństwa.

Reklama

Interweniujący policjanci aresztowali intruza. Mężczyzna został oskarżony o stalking, włamanie, uszkodzenie linii energetycznych, naruszenie nakazu sądowego i utrudnianie pracy organom ścigania. Na razie przebywa w areszcie. Nie przyznał się do winy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL