Reklama

Reklama

Andrzej Piaseczny z singlem "Ania". To zapowiedź filmu o Annie Przybylskiej

W sieci pojawił się singel "Ania" zapowiadający październikową premierę filmu o Annie Przybylskiej. Napisaną przez siebie piosenkę zaśpiewał przyjaciel aktorki Andrzej Piaseczny.

W sieci pojawił się singel "Ania" zapowiadający październikową premierę filmu o Annie Przybylskiej. Napisaną przez siebie piosenkę zaśpiewał przyjaciel aktorki Andrzej Piaseczny.
Andrzej Piaseczny i Anna Przybylska w 2000 roku /Studio69 / Studio69 / Forum /Agencja FORUM

"Anka, to był uśmiech" - wspomina Andrzej Piaseczny, autor słów i wykonawca piosenki, która zapowiada premierę filmu "Ania" w reżyserii Krystiana Kuczkowskiego i Michała Bandurskiego

Przyjaźń Ani i Andrzeja rozpoczęła się na planie serialu TVP "Złotopolscy", w którym przez wiele lat kreowali sympatyczną parę. Nie dziwi więc to, że piosenkarz przyjął propozycję napisania i wykonania utworu promującego film. 

Wzruszającą opowieść o wspaniałej partnerce, matce, córce a jednocześnie bardzo lubianej przez widzów aktorce o wspaniałej i ujmującej osobowości, zobaczyć będzie można w kinach w całej Polsce od 7 października. W filmie pojawią się materiały nigdy nie prezentowane oraz emocjonalne wspomnienia rodziny, przyjaciół oraz osób, z którymi Anna Przybylska była związana zawodowo.

Reklama

Sprawdź tekst do utworu "Ania" w serwisie Tekściory.pl

- To film co prawda dokumentalny, ale piękny i wzruszający, na pewno wart obejrzenie. Co ciekawe, pozwolono mi napisać do niego piosenkę. Gdybym użył sformułowania "poproszono mnie", to czułbym się nie w porządku w stosunku do Ani. Dla mnie była to wielka przyjemność i taka dobra rzecz, że dostałem taką propozycję. Wyszła całkiem fajna piosenka. Nie jest smutna, ale do pewnego stopnia jest nostalgiczna - mówił Piaseczny w rozmowie z Interią. 

- W powstaniu i wyprodukowaniu tej piosenki pomagał mi Olek Świerkot, a w ostatecznej wersji linii melodycznej miała udział także Kaśka Sochacka. Ja jestem autorem tekstu, co w tym wypadku było bardzo uprawnione, bo znaliśmy się z Anką. Chciałem w kilku słowach móc powiedzieć, jaka Anka była. Wydaje mi się, że to się fajnie w takiej krótkiej, piosenkowej formie, udało - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL