Na scenie "The Voice of Poland" aspirujący wokaliści i wokalistki w etapie Bitew mierzą się ze sobą w duetach. Decyzją trenerów niektórzy będą musieli pożegnać się z programem, by inni mogli dalej walczyć o spełnienie muzycznych marzeń.
W trakcie drugiego etapu "The Voice of Poland" trenerzy ponownie mają nieograniczoną liczbę kradzieży uczestników z drużyn kolegów i koleżanek zasiadających w obrotowych fotelach. Jednak do nokautu przejdzie tylko jeden skradziony podopieczny.
Ewelina Gancevska i Krzysztof Moczarski w wielkim przeboju
Jako pierwsi zmierzyli się uczestnicy z drużyny Justyny Steczkowskiej - Ewelina Gancevska i Krzysztof Moczarski. Wykonali utwór "Time to say goodbye", który w oryginale śpiewali Sarah Brightman i Andrea Bocelli.
"Wiem, że to jest przebój, który wszyscy śpiewają, ale w waszym wykonaniu to było piękne" - skomentował Marek Piekarczyk, któremu bardziej w tej piosence podobała się Ewelina. "To było spektakularne" - dodał Tomson. "Udźwignęliście ten utwór, zaśpiewaliście go bardzo elegancko i dostojnie" - powiedział natomiast Baron, który jako jedyny opowiedział się za Krzyśkiem. "Od momentu jak zaczęliście śpiewać razem było prawie idealnie" - podsumowała trenerka Steczkowska. Do kolejnego etapu przeszła wokalistka z Wilna.

Rafał Talarczyk skradziony przez Marka Piekarczyka!
Następny duet to uczestnicy z drużyny Lanberry. Maja Juszczak i Rafał Talarczyk zaśpiewali piosenkę "Pół kroku stąd" z filmu "Vaiana". Dumna trenerka po występie aż nie mogła usiedzieć w fotelu. "Posprzątaliście bez ekipy sprzątającej. Jesteśmy wszyscy pod ogromnym wrażeniem" - skomentował Baron. "Przyłączam się do zachwytów. Bardzo byłem zaskoczony Rafałem, nie wiem, skąd ty się wziąłeś" - dodał wokalista TSA.
Komplementy popłynęły do obu uczestników, ale Lanberry zdecydowała się na wybranie Mai. Szybko jednak okazało się, że Talarczyk na razie zostanie w programie. Chęć skradzenia wokalisty wyrazili Steczkowska i Piekarczyk, a uczestnik wybrał tego drugiego.

Karolina Lyndo i Kamila Ignatowicz - diwy z drużyny Afro
Kolejny duet w drużynie Tomsona i Barona stworzyły Karolina Lyndo i Kamila Ignatowicz. Trenerzy wybrali dla nich piosenkę "Beautiful" Christiny Aguilery. Już trakcie występu było widać, że Marek Piekarczyk ma łzy w oczach i zafundował im owację na stojąco. "Zostałem porażony pięknem w czystej postaci. Reanimowałyście taką sztukę pięknego śpiewania, takiego jak modlitwa" - skomentował. "Miałam ciary, jesteście mistrzyniami akrobacji wokalnych. To była ogromna przyjemność słuchać waszych wokali" - powiedziała Lanberry.
"Ta walka była bardzo wyrównana, nie sposób ocenić, która z was jest lepsza" - zaczął Baron, po czym poinformował, że do kolejnego etapu zabierają Kamilę. Jednak na kradzież drugiej wokalistki zdecydowała się Justyna Steczkowska.

Gabriela Zdanoviciute i Natalia Gosztyła rozczarowały trenerów
Marek Piekarczyk zdecydował się połączyć w duecie Gabrielę Zdanoviciute i Natalię Gosztyłę. Wokalistki zaśpiewały utwór zespołu 2 plus 1 "Chodź, pomaluj mój świat". Występ jednak nie zachwycił trenerów. "Nie porwało mnie. Zaśpiewałyście, bo zaśpiewałyście" - skrytykował Tomson. Wokalistki obronił jednak ich trener, a do kolejnego etapu zabrał Gabrielę.
Julia Szarlińska i Vanessa Siwy z drużyny Piekarczyka
Kolejny duet z drużyny Piekarczyka stworzyły Julia Szarlińska i Vanessa Siwy. Zaśpiewały "Can't take my eyes off you". Justyna Steczkowska pochwaliła barwę głosu Julii, Lanberry nazwała natomiast Vanessę "iskiereczką". Trener do następnego etapu postanowił iść z Julią.

Rock'n'roll w "The Voice of Poland"
Przemysław Zubowicz i Kamil Szek z drużyny Afro wykonali jeden z rockowych polskich klasyków - "Polski" zespołu Human. "To była uczta chyba i dla mnie, i dla Marka" - stwierdziła Steczkowska, dodając, że dalej poszłaby z Kamilem. "Podpaliliście tę scenę" - powiedziała Lanberry, a Piekarczyk dodał: "Ta ilość testosteronu się tu wręcz wylewa".
"Kamil, fajnie, że znalazłeś w sobie tego lwa, a nawet diabła tasmańskiego, Przemek wjechał z buta, widać, że dobrze czuje się na scenie. Obaj pokazaliście ducha rock'n'rolla" - skomentowali trenerzy i do następnego etapu zabrali Kamila.

Julianna Olańska, Chris Falconnet i "Señorita". Trenerzy bezlitośni
Justyna Steczkowska w duet połączyła Juliannę Olańską i Chrisa Falconneta. Wybrała dla nich utwór "Señorita" Camilii Cabello i Shawna Mendesa. "Chris, co się stało? Podoba mi się twoje zaangażowanie, ale 90% tych dźwięków było zupełnie przypadkowe" - skomentował Baron. "Nie wiem, czy ty po prostu nie oddałeś tej piosenki. Skoro jesteście z drużyny Justyny Steczkowskiej, to chyba chodziliście na wagary" - dodali jeszcze muzycy Afro.
"Dla mnie to była piękna scena kabaretowa" - powiedział Piekarczyk. "Na próbach było o wiele lepiej, nie wiem, co się wydarzyło, że to było takie przeciętne. Julka, zaśpiewałaś dobrze, ale byłaś tak przestraszona... Chris, w tym, co ty robisz, w tych rockowych dźwiękach, jesteś bardzo dobry. Program jest dla ciebie lekcją, przeżyłeś to, my to przeżyliśmy, trochę z ciężkim uchem, ale daliśmy radę" - podsumowała ich trenerka. Do kolejnego etapu przeszła Julianna.

Wielki polski przebój w "The Voice of Poland"
Następnym duetem w drużynie Lanberry były Anna Buczkowska oraz Aleksandra Król. Dla wokalistek trenerka wybrała piosenkę "Śpij kochanie, śpij", którą w oryginale śpiewali Goran Bregović i Kayah.
"Bardzo mi się podobało, tylko trochę brakowało luzu, takiego bałkańskiego" - stwierdził Piekarczyk. Duet skomplementowali też Tomson i Baron. Lanberry wielokrotnie podkreśliła, że nie wie, którą z wokalistek wybrać. Ostatecznie zdecydowała się zabrać do kolejnego etapu Annę.










