Reklama

Reklama

Zburzcie mury w imię pokoju!

Roger Waters, były lider Pink Floyd, w filmie "Walled Horizons" apeluje o likwidację muru zbudowanego przez Izraelczyków dla ochrony przed atakami terrorystycznymi z Zachodniego Brzegu Jordanu.

W zeszłym tygodniu w Jerozolimie odbył się premierowy pokaz "Walled Horizons". 15-minutowy film nakręcony został z okazji piątej rocznicy ogłoszenia wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości dotyczącego "Muru Bezpieczeństwa" (West Bank Wall). W 2004 roku Trybunał w Hadze ogłosił barierę jako niezgodną z prawem międzynarodowym.

"Ten mur niczym się nie różni od Muru berlińskiego, czy muru wokół warszawskiego getta w 1943 roku" - twierdzi Waters. W filmie ostro krytykuje on Izrael i ukazuje ludność palestyńską, często szykanowaną i poniżaną przez izraelskich żołnierzy.

Reklama

"Powodem dla budowania murów zawsze jest strach, jak nasze osobiste mury, które budujemy wokół nas samych lub mury takie jak te, którymi otaczają się bojaźliwe rządy" - przekonuje Waters.

W "Walled Horizons" muzyk wypowiadając słowa: "Przeraża mnie myśl o życiu w wielkim więzieniu" zapisuje sprayem na murze: "We don't need no thought control", cytując słowa słynnej piosenki Pink Floyd "Another Brick In The Wall".

Podczas ostatniego koncertu Rogera Watersa w Izraelu, muzyk ogłosił zgromadzonej publiczności: "Potrzebujemy generacji Izraelczyków, która zburzy mury i zaprowadzi pokój ze swoimi sąsiadami".

Waters zapowiedział, że w momencie kiedy mur zostanie zburzony, zagra on koncert w tym miejscu, podobnie jak uczynił to w 1990 roku po upadku Muru berlińskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje