Reklama

Wilko Johnson znów w trasie!

Śmiertelnie chory muzyk Wilko Johnson poczuł się na tyle dobrze, że postanowił zagrać jeszcze kilka koncertów!

U Wilko Johnsona zdiagnozowano w 2012 roku nowotwór trzustki. Lekarze poinformowali 66-letniego artystę, że operacja jest niemożliwa. Muzyk odmówił dalszego leczenia, czyli uciążliwej chemioterapii.

Reklama

Zamiast tego wokalista i gitarzysta ruszył w trasę koncertową, by pożegnać się ze swoimi fanami. Jednak w drugiej połowie marca 2013 r. artysta czuł się tak źle, że musiał przedwcześnie zakończyć tournee.

Teraz Wilko Johnson poinformował, że czuje się na siłach, by zagrać jeszcze kilka koncertów w sierpniu - oczywiście na Wyspach, gdyż dłuższe podróże mogłyby wyczerpać artystę. Wcześniej, w lipcu muzyk wystąpił w rodzinnym Essex.

"Rzeczywiście, w kwietniu przeszedłem na emeryturę. Ale wcale mi się to nie spodobało" - dowcipkuje Wilko Johnson.

"Nie chcę chodzić do sklepu po mleko. Jestem gwiazdą rocka!" - dodaje.

Muzyk żegna się z fanami z uśmiechem.

"Trafiłem na fantastyczne lata 70. i miałem wspaniałe życie" - oznajmił Johnson.

W latach 70. Wilko Johnson współtworzył rhythm-and-bluesową grupę Dr. Feelgood, której działalność przyczyniła się do rozwoju w Wielkiej Brytanii pub-rocka, nawiązującego do estetyki wczesnych lat 60., twórczości The Rolling Stones i The Yardbirds. Zespół zadebiutował w 1975 r. albumem "Down By the Jetty". Po nagraniu kolejnych dwóch płyt, w 1977 r. Johnson opuścił grupę na skutek nieporozumień między muzykami i rozpoczął karierę solową. Tworzył w zespołach Solid Senders, Blockheads i The Wilko Johnson Band. Jego ostatnia praca to album "Solid Senders" z 2006 r.

Wygraj karnety na CLMF!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje