Słynny eks-Beatles po raz pierwszy w karierze śpiewał bez akompaniamentu gitary, basu czy pianina w tym samym czasie.
Podczas nagrań McCartneyowi towarzyszyła Diana Krall i jej muzycy. To wszystko bardzo przytłoczyło 69-letniego brytyjskiego muzyka.
"Musiałem się odnaleźć w tej nowej roli. Nie miałem za czym się schować, żadnej gitary ani pianina. Musiałem znaleźć swój wokalny styl" - opowiada Paul McCartney.
"Stałem przed tymi świetnymi muzykami, którzy znają się na rzeczy, i myślałem sobie: cholera, zaraz się totalnie skompromituję. Będę najgorszym ogniwem zespołu, a to mi raczej nie wypada. Będą się do mnie uśmiechali i myśleli: Jezu Chryste, ten gość jest do niczego" - relacjonuje swoje obawy artysta.
"Powtarzałem po cichu: weź się w garść, Macca, dasz radę. Tak więc sam fakt nietrzymania przeze mnie żadnego instrumentu był bardzo przytłaczający" - przyznał sir Paul.



![Audioriver 2026: stopy już bolą, ale same rwą się do tańca [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N1DOA2WISFTTP-C401.webp)


![Rap Stacja 2026: dzień trzeci. Musisz to wykrzyczeć [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MLRH51DRQFXHL-C401.webp)

![The White Buffalo: Nie mogę się doczekać powrotu do Polski [Wywiad]](https://i.iplsc.com/000N19FDP3CE1YQS-C401.webp)

