Reklama

Legendarny Johnny Cash

"To śmieszne, żałosne" - powiedział Justin Timberlake, kiedy w 2003 roku przyznano mu nagrodę za teledysk "Cry Me a River" na gali MTV Video Music Awards. Timberlake nie miał wątpliwości, że statuetka należała się Johnny'emu Cashowi i wybitnemu, poruszającemu teledyskowi "Hurt".

Przejmująca interpretacja utworu grupy Nine Inch Nails była ostatnim tchnieniem geniuszu Faceta w Czerni. Dwa tygodnie po gali MTV muzyczny świat obiegła wiadomość o śmierci Casha.

Reklama

Sprawdź tekst utworu w serwisie Teksciory.pl

Johnny Cash odszedł równo 10 lat temu, 12 września 2003 roku, w wieku 71 lat. Jego twórczość, charyzma i głos, piękny, niski, głęboki głos, każą stawiać go w jednym rzędzie z takimi amerykańskimi bardami jak Bob Dylan czy Neil Young. Był też godnym konkurentem Elvisa Presleya, z którym się kumplował.

Na scenę wychodził w czerni, zawsze w czerni. Był to gest solidarności z najniższymi klasami społecznymi, z wykluczonymi, biednymi, z więźniami i z kloszardami. "Cześć, jestem Johnny Cash" - witał się krótko i przystępował do grania przeboju "Folsom Prison Blues". To właśnie w więzieniach odbywały się jego najbardziej pamiętne koncerty, które zaowocowały albumami "At Folsom Prison" (1968 r.) i "At San Quentin" (1969 r.). Śpiewał utwory przepełnione goryczą i żalem, czasem z nutą nadziei, nie zawsze.

Johnny Cash nie dokonałby tego, czego dokonał, gdyby nie dwie osoby - June Carter i Rick Rubin.


June Carter

Początkowy okres jego kariery, przypadający na lata 1954-1967 był wyjątkowo burzliwy.

Pierwszą żonę, Vivian Liberto, poznał jeszcze jako nastolatek. Gdy Johnny służył w armii, wymienili kilkaset miłosnych listów. Później, w 1954 r. wzięli ślub. Mieli razem cztery córki. Było to jednak małżeństwo bardzo nieudane, bardzo nieszczęśliwe. Całą winę ponosił Johnny.

Gdy Vivian w pocie czoła krzątała się przy córkach, on cały czas był w trasie, pił, ćpał, sypiał z fankami, uzależniał się od leków.

W czasie gdy tak upadał, coraz mocniej kochał się w obdarzonej rozkosznym poczuciem humoru i najczulszym spojrzeniem w Tennessee wokalistce June Carter.

Przez 13 lat lat Johnny mniej lub bardziej żałośnie uganiał się za June, a ta mniej lub bardziej zdecydowanie odrzucała jego zaloty.


Gdy w 1966 roku Vivan nie wytrzymała i złożyła pozew o rozwód, Johnny był na dnie. Większość dni spędzał otumaniony do nieprzytomności na podłogach przydrożnych knajp. O, tu, proszę państwa, leży zarzygany słynny Johnny Cash.

June Carter, mimo że drań w czerni nieraz zalazł jej za skórę, wyciągnęła do niego rękę. Wręcz wzięła go w obroty, radykalnie eliminując z jego otoczenia używki, leki, alkohol i grouppies.

W 1968 roku Johnny Cash oświadczył jej się na scenie. Powiedziała "tak". Byli szczęśliwym małżeństwem aż do maja 2003 roku, kiedy to June zmarła.

"Nigdy wcześniej nie widziałem Johnny'ego w takim stanie, tak zdruzgotanego" - wspomina Rick Rubin.

Rick Rubin

W latach 80. kariera Johnny'ego Casha ostro wyhamowała. Płyty sprzedawały się coraz gorzej, jemu kończyła się wena, a grono jego najwierniejszych fanów wyraźnie się skurczyło.

Mimo względnego powodzenia country'owej supergrupy Highwayman, na przełomie lat 80. i 90. Cash był przekonany, że największe osiągnięcia ma już za sobą.

Innego zdania był brodaty producent Rick Rubin.

Najpierw jako jedyny zaoferował mu kontrakt płytowy, a następnie nakłonił go do nagrywania bez zespołu, w swoim salonie, jedynie z akompaniamentem gitary. Spędzali w owym salonie całe tygodnie. Rick puszczał Johnny'emu różne utwory i nakłaniał go do interpretowania ich po swojemu. Słabnący z wiekiem głos Cash i rosnąca w nim potrzeba rozliczenia swojego życia nadały utworom na "American Recordings" (1994 r.) niezwykłej głębi.


Z biegiem lat Johnny Cash coraz bardziej wstydził się swojego łamiącego się głosu, uważał to za niedołężność. Mimo że pod koniec życia z trudem się poruszał i niewiele widział, wciąż chciał zgrywać twardziela. Był przecież legendarnym Facetem w Czerni.

Rick Rubin widział te zmagania Johnny'ego z własnym ciałem i ze swoją trudną przeszłością (tragiczna śmierć brata w dzieciństwie była niejako zapowiedzią dramatycznego życiorysu). Widział to i starał się, by jak najwięcej tych smutnych emocji zostało zawartych na kolejnych nagraniach - koncepcja katharsis w najczystszej postaci.

W 1998 roku, dwa lata po nagraniu kolejnego albumu z Rubinem ("Unchained"), Cash trafił do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Jego stan był tak zły, że zapadł w śpiączkę. Głęboko wierząca, podobnie jak sam Johnny, June Carter modliła się nad jego łóżkiem przez 12 dni. Wtedy poczuła, że mąż uścisnął jej dłoń i wrócił do żywych.

Po krótkiej przerwie znów wrócił do nagrywania z Rickiem. Szuflady producenta pęczniały od ich wspólnych utworów - głównie coverów. W końcu nagrali i "Hurt".

W wykonaniu Trenta Reznora z Nine Inch Nails "Hurt" było refleksją nad zrujnowanymi przez narkotyki latami. W wykonaniu Johnny'ego Casha utwór stał się przepełnionym goryczą rozliczeniem całego życia, pełnego grzechów, błędów, rozczarowań i zaniedbań.

Teledysk, którego reżyserii podjął się Marek Romanek, został nakręcony w lutym 2003 roku. W klipie zderzono teraźniejszość potwornie schorowanego Johnny'ego z przebitkami z przeszłości. Co zostało z lat chwały? Złote pucharki. Złote i platynowe płyty. Czarna gitara. I kochająca żona. Miłość jego życia. Opiekuńcze spojrzenie stojącej na schodach June Carter nie było wyreżyserowane. Po prostu Romanek w pewnym momencie zauważył, jak żona artysty przygląda się zdjęciom i po cichu nakazał operatorowi skierować na nią kamerę.

June Carter zmarła trzy miesiące później. Zdruzgotany Johnny Cash cały czas rozmawiał przez telefon z Rickiem Rubinem, który był już wtedy jego najlepszym przyjacielem. Razem postanowili, że będą dalej nagrywać. Aż do końca.

Sesje nagraniowe przerywały jednak coraz częstsze wizyty w szpitalu. Liczba dolegliwości, z którymi zmagał się Johnny, była już trudna do zliczenia. Jednak najboleśniejszą z nich był brak ukochanej. Johnny Cash zmarł niecałe cztery miesiące po niej.

Rick Rubin jeszcze długo opróżniał szuflady, pokazując światu również to, co Cash nagrywał w ostatnich tygodniach życia na wózku inwalidzkim w leśniczówce, opłakując stratę żony.

"Kimże się stałem
Najdroższy przyjacielu
Wszyscy, których znam
Odchodzą na końcu
Możesz wziąć to wszystko
Moje Królestwo Brudu
Wiem, że sprawię ci zawód
Wiem, że sprawię ci ból.

Gdybym mógł zacząć jeszcze raz
Gdzieś milion mil stąd
Zachowałbym siebie
Znalazłbym sposób".

(Nine Inch Nails, "Hurt")

Michał Michalak

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: timberlake | Johnny Cash | country | rocznica śmierci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje