Recenzja Wiz Khalifa "Rolling Papers 2": Słoneczna nuda

Nowy album to prawdziwa próba fanów raperów. W końcu trzeba coś w końcu wyrzucić z tracklisty.

Wiz Khalifa na okładce "Rolling Papers 2"

Mijają lata, a Wiz Khalifa ciągle nie chce się zmienić. Nie dociera do niego też jedna ważna rzecz - nie można ignorować selekcji materiału. Receptą na to wszystko byłby dobry producent wykonawczy, który w odpowiednim momencie powiedziałby pas. Jednak...

Reklama

... "Rolling Papers 2" to stary, dobry Wiz, który znowu doskonale trafił z premierą swojej płyty ("Kush & Orange Juice" z kwietnia 2010 roku zawsze będzie idealnym soundtrackiem na wiosnę). Jest tutaj kilka idealnych letniaków i numerów, które dłużej zostaną na odpowiednio ułożonej playliście. Jest również kilka solowych popisów (Gucci Mane w "Real Rich" i członków Bone Thugs-n-Harmony w najlepszym na albumie "Reach for the Stars") i pięknych hołdów dla lat 90. Tylko co z tego, skoro często giną w gąszczu nijakości, przeciętności i przepalonych frazesów gospodarza.

Największą zaletą "Rolling Papers 2" są piękne, klimatyczne bity. To właśnie produkcja nakazuje na dłużej zostać przy albumie, który ma aż 25 numerów i ani jednego (!) słabego bitu. Nawet w tych czasach, kiedy producenci mają możliwość w pełni pokazać swoją kreatywność przy pomocy najnowszych zdobyczy techniki jest to całkiem niezłe osiągnięcie.

Jest sporo miejsca dla brzmienia współczesnej Atlanty, nie zabrakło inspiracji wieloma west-coastowymi klasykami i kilkoma innymi scenami (może prócz "hermetycznego" Nowego Jorku). Takim "Rain", gdzie doskonałą robotę odwala PartyNextDoor, nie pogardziłby sam Drake, a "Ocean" to jeden z tych numerów, które przypominają, za co pokochaliśmy Wiza prawie dekadę temu. Dzieje się tutaj bardzo dużo dobrego, a kilka melodii to absolutna czołówka podkładów, na których rapował Wiz Khalifa, a to już jest całkiem spory wyczyn. Przykład? Proszę bardzo - umilający każdą podróż funkowy "Bootsy Bellows" z doskonale płynącym basem.

Zdecydowanie gorzej jest z gospodarzem, który na "Rolling Papers 2"... nie ma do powiedzenia nic ciekawego. Bezpieczny rap, który można puścić sobie w tle i nie będzie nikomu przeszkadzał, jednak gorzej jest, kiedy zaczynamy słuchać, co MC z Pittsburga chce nam przekazać. Standardowo - trochę imprez, które mieszają się z "większymi" refleksjami, bogactwo, gdzieś tam znajdzie się jeszcze głupia hashtagowa maniera (naprawdę, wielką sztuką jest zmarnować taki podkład w "Holyfield"). Uciekła gdzieś ta charyzma, przez co rap Wiza jest nieciekawy, nudny, czasami wręcz mdły. I wielki plus dla kilku gości, bo oni jeszcze swoje nawijki trzymają w ryzach.

Raperzy za bardzo zapatrzyli się na możliwości serwisów streamingowych, czego najlepszym przykładem jest tegoroczny "Culture II" Migosów. Tą samą drogą podążył Wiz Khalifa, który aż sam się prosi o to, żeby z "Rolling Papers 2" zrobić własną playlistę. Może w tym jest przepis na sukces? Z prawie 90 minut jest z czego wybierać, ale na własnej liście kompletnie nie wolno pominąć "Reach for the Stars", które daje co najmniej jeden punkt więcej. Zastanówcie się, jak to wszystko poskładać.

Wiz Khalifa "Rolling Papers 2", Atlantic

6/10

Dowiedz się więcej na temat: Wiz Khalifa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje