Reklama

Recenzja Dido "Still on My Mind": Dido, na pomoc!

Ludzie z potomstwem, kredytem frankowym i wybitym szambem w firmie nie zawsze chcą słuchać o bogach metalu i strzelankach raperów. Czasem chcą poczuć, że ktoś ich rozumie.

Dido na okładce płyty "Still on My Mind"

Pamiętacie czasy (przed-smartfonowe, dodajmy), kiedy ciężko było odpalić telewizję, by nie usłyszeć przypadkiem "White Flag" (posłuchaj!) albo "Thank You" Dido? W ostateczności refreniku, który wyśpiewywała w eminemowskim "Stanie" (posłuchaj piosenki!)? Od tego czasu w naszym życiu minęła już bez mała cała epoka. Technologicznie i muzycznie pewnie nawet kilka. Kilka epok, w których swoją drogą Dido wcale nie starała się atakować nas z wnętrz sprzętu RTV i małego AGD.

Reklama

Przeciwnie, po trzeciej płycie ("Safe Trip Home" z 2003 r.) poświęconej pamięci jej ojca, nie pojechała nawet w trasę, bo nie chciała urządzać na scenie bolesnej psychodramy. W post-bieberowskich czasach mediów społecznościowych takie podejście - wydawałoby się - może tylko zaszkodzić. A tymczasem o nowej płycie Dido, wydanej po pięcioletniej przerwie, mówi się całkiem dużo. Można więc skromnością, godnością, talentem i pracą, a nie tylko w lajki, beefy i followersów? Można.

O "Still on My Mind", zważywszy to, jak pozycjonowana jest zazwyczaj Dido, będzie się mówiło jako o mainstreamowej płycie popowej. Tymczasem... snującym się, minimalistycznym piosenkom artystki bliżej pewnie byłoby przez większość czasu do tego, co zwykliśmy nazywać indie folkiem i indietroniką. Weźmy choćby takie "Hurricanes". Przez niemal dwie minuty jesteśmy sam na sam z wokalem Dido i gitarą akustyczną. Na perkusję, a właściwie na jakiekolwiek inne dźwięki w ogóle musimy poczekać do połowy numeru. Czyli tu nic się nie zmieniło.

Brytyjska wokalistka nadal może służyć jako przykład szlachetnego umiaru i antytezę fajerwerków, jakich nie szczędzą nam popowe gwiazdki, które bez orkiestracji, twerków i featuringów nie są w stanie wyrwać się z xanaxowego snu po kokainowej imprezie. Imprezowo robi się raptem w trzech momentach: "Mad Love" i faithlessowskich "Friends" oraz "Take You Home". Ale impreza to niedzisiejsza, dreamhouse'owa, dla dorosłych, taka na której przechadza się duch Roberta Milesa.

Sprawdź tekst utworu "Give You Up" w serwisie Teksciory.pl

Można się oczywiście zżymać, że "Still on My Mind" to płyta monotonna czy wręcz nudna. Owszem, pewnie taka jest, bo Dido - nie oszukujmy się - wielką wokalistką nigdy nie była, a minimalny asortyment wykorzystanych środków, co oczywiste dla każdego, kto uważał na lekcjach z kombinatoryki w szkole średniej, nie da na wyjściu nieskończonych muzycznych przestworów. Ale nie musi, bo nowa płyta Dido urzeka nienachalnym nastrojem i spójnością.

Sprawdź tekst utworu "Hurricanes" w serwisie Teksciory.pl

Choć jest w tej beczce miodu łyżka dziegciu w postaci "Hell After This", gdzie już we wstępie pojawia się bardzo znany motyw muzyczny. Przyznam, że kilka minut zajęło mi przypomnienie sobie skąd go znam. I jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że dokładnie ten sam motyw pojawia się w dżinglu do programu "Kropka nad i" Moniki Olejnik. Tyle, że dziegć ów to raczej hermetyczna śmiesznostka, czytelna pewnie tylko dla słuchaczy z Polski, a wręcz (ze względów politycznych) dla ich połowy.

I jasne, że można Dido zarzucić, że całą płytę wypełnia kwękolenie nad przemijaniem, odchodzeniem, tęsknotą i miłością rodzicielską, co można nazwać "syndromem artysty z problemami wieku średniego", ewentualnie "syndromem Stinga". I dla wielu będzie to kwestia nie do przeskoczenia, a słuchanie "Still on My Mind" stanie się męczarnią równie wielką co niedzielne obiadki rodzinne, kiedy ciotka jak owładnięta demencją pyta nas w kółko dlaczego nasze starsze nie jest w drużynie piłkarskiej, a młodsze jeszcze nie mówi. Ale przecież ludzie z potomstwem, kredytem frankowym i wybitym szambem w firmie nie zawsze chcą słuchać o bogach metalu i strzelankach raperów. Czasem chcą poczuć, że ktoś ich rozumie.

Dido "Still on My Mind", Warner Music Poland

7/10

Dowiedz się więcej na temat: Dido | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje