Reklama

Reklama

H4J4 (Opał x Floral Bugs) "H4J4": zgrany duet [RECENZJA]

Dwóch zawodników walczących o swoją pozycję na scenie postanowiło połączyć siły. Znaczek QueQuality daje trochę większą szansę na wybicie, jednak kluczowe jest tu niewiele ponad pół godziny muzyki, która udowadnia, że raperzy są gotowi na jeszcze większe rzeczy i przede wszystkim uznanie.

Dwóch zawodników walczących o swoją pozycję na scenie postanowiło połączyć siły. Znaczek QueQuality daje trochę większą szansę na wybicie, jednak kluczowe jest tu niewiele ponad pół godziny muzyki, która udowadnia, że raperzy są gotowi na jeszcze większe rzeczy i przede wszystkim uznanie.
Okładka albumu "H4J4" /materiały prasowe

Różnie to bywa z duetami na naszej scenie. Często w przypadku takich kooperacji jest tak, że jeden z raperów mocniej się wyróżnia, drugi zaś mu tylko dzielnie (albo i nie...) towarzyszy na majku. Uzupełnia kilka mocniejszych zwrotek, zapełnia podkład swoimi wypocinami. Na "H4J4" tego problemu nie ma, co trzeba docenić, zwłaszcza że to skład złożony z ludzi z trochę innych rapowych światów. Wyjątkowo zgrany, rozumiejący się na wielu polach, całkiem nieźle się uzupełniający, ale i przy tym dość przeciętny w tekstach.

Reklama

Szorstkość i szczegółowość Florala konfrontuje się ze stonowaniem i plastycznością Opała. Kiedy pierwszy rzuca obrazowe "Rozwarte żebra, oddane serce, śniegowe dłonie w bezpieczne miejsce / Pulsują skronie, ręce przy głowie, podwójna garda z miejscem na kontrę", drugi wypluwa plastyczne "Odwiedzam miejsca, gdzie zwłaszcza jak nie ma co jarać, to koszmary dają popalić". Kiedy autor "Nowej sztuki" stara się przemycić trochę horroru w refrenie "Psiego serca", ziomeczek od "Oczu szeroko zamkniętych" stara się być tą bardziej przebojową stroną wraz z "The generacją", będącą followupem do Elektrycznych Gitar (sic!).

Za to trzeba pochwalić, jednak są tu rzeczy, które w poważnym projekcie nie powinny się przytrafić ("Ryba pod wodą nie dziękuje Bogu za to, że może w niej oddychać" albo "Nie puszczę farby, ale nie wypuszczę farby z rąk", serio? Litości...). Floral Bugs i Opał to bardziej styl niż przekaż, więc nie można się tu spodziewać lirycznych cudów. Owszem, zdarzają się ciekawe wersy, jak "Przez to robię kafle, to jedyna stała / Jakbym remontował kilka łazienek naraz", po czym pojawia się potworek w postaci "I wciąż robię koło za kołem, a nigdy nie znałem się dobrze na autach / Wiem tyle mniej więcej, że obecnie mnie wozi Dacia, a niedługo zmieni ją Maybach". I to w obrębie jednego numeru - "Jaśmina". Albo "Czarny neon", gdzie proporcje się odwracają i mocne, floralowe "Nic nie pachnie jak Warszawa nocą z tylnych siedzeń Bolta / Ona chciała się związać, to jej proponował bondage" stoi w kontrze do "Ona to moja wena, kiedy chodzi w mojej bluzie / Dziś w planach miałem robić muzę, potem robić muzę" kolegi.

Opał i Floral Bugs zawsze też mieli dobre ucho do podkładów i nie inaczej jest tym razem. "H4J4" pod tym względem jest naprawdę dobre i spokojnie mieści się w czołówce tegorocznych rodzimych produkcji. Doskonale wypadają klubowe "Sny, euforia i łzy", za które Tymek dałby się pociąć, bo mógłby wykręcić równie niezłe liczby, co w przypadku swoich najbardziej popularnych singli. No ale nie każdy ma taki zmysł do hooków jak on. "Kropla" to już psychodeliczna jazda, pierwszy K44 i 3xKlan podrasowane do współczesnych standardów.

"The generacja" to rozmarzony, cloudowy rejs z rozmazaną gitarą w tle, której nie sposób nie polubić. Ta sama szkoła, co u Maty, ale przedstawiona w innej, mniej porażającej formie. Skoro wcześniej przywołałem zespół Kuby Sienkiewicza, to nie mogę zapomnieć o atakującej patosem "Walce z cieniem". Pamiętacie "The Memory Remains" Metalliki? To teraz posłuchacie dzieła Favsta, który doskonale okiełznał to zawodzenie z refrenu. Okazale brzmi też trapowy, ale z drillową etykietą "Przeciwdeszczowy", któremu wartości dodają szalony bas i mocne bębny. Nawet reggaetonowo-trapowa wiązanka "Czarnego neonu", początkowo trochę przekombinowana, jest dość przystępnym eksperymentem, stanowiącym idealne tło do nocnych opowieści raperów.

Floral Bugs i Opał wierzą w Boga, kokainę, zielone elfy, świętego Mikołaja (tak, tak, zapraszam do "Esencji") i swoje możliwości. "H4J4" może nie jest ich wizytówką i najlepszym projektem w życiu, ale jest na tyle przyzwoity, że warto pomyśleć o kolejnym wspólnym projekcie. Może kiedyś?

H4J4 (Opał x Floral Bugs) "H4J4", QueQuality

6/10

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama