Reklama

Co widać z samolotu

Lisa Hannigan "Passenger", Magic

Jeśli szybko się nudzisz, jeśli nie podobał ci się film "Między słowami", jeśli nie potrafisz wysiedzieć w miejscu, a przy wolniejszych piosenkach zaczynasz ziewać - uciekaj! To nie jest płyta dla ciebie.

Reklama

Lisa Hannigan zafascynowała mnie, gdy po raz pierwszy zobaczyłem i usłyszałem, jak nadaje utworom Damiena Rice'a niezwykłej wykwintności i delikatności, niepozbawionych jednak silnego, emocjonalnego podłoża. W platonicznym uczuciu utwierdziła mnie jej debiutancka solowa płyta "Sea Sew", nagrana przy użyciu ręcznie zmajstrowanych instrumentów. "Passenger", następna odsłona twórczości ulubienicy Irlandczyków, przynosi piosenki urzekające swoją złożonością: to utwory z pozoru lekkie, ale gdy się w nie wgryziemy, okazuje się, że są bardzo na serio.

"Passenger" jest poważniejszym albumem niż "Sea Sew". Mniej tu zabawy, radości z samego muzykowania, a więcej skupienia; akustyczne aranżacje (przede wszystkim pianino, smyczki, banjo...) zostały przycięte do takich rozmiarów, że możemy mówić o minimalizmie.

Na swojej drugiej płycie Hannigan zgłębia temat podróżowania, ale nie pod kątem fascynującego poznawania świata; Lisa koncentruje się na rozłące, tęsknocie, oddaleniu, na rozpaczliwych próbach znalezienia swojego miejsca na Ziemi.

Zaprojektowana przez samą wokalistkę okładka przedstawia nocną, miejską panoramę widzianą z lotu ptaka. I nie jest to widok zapierający dech w piersiach: białe światełka na czarnym tle, mogące stanowić ilustrację dowolnej metropolii w dowolnym miejscu świata, sprawiają wrażenie wyobcowanej krainy, pozbawionej przyrody, ludzi, śmiechu, zakochanych. Narratorka albumu próbuje odnaleźć ten ludzki czynnik w zmieniających się krajobrazach, ale nie jest to łatwe, gdy siedzi się w samolocie czy w hotelu...

Lisa przy okazji umiejętnie korzysta z podróżniczych metafor, by opisywać dynamikę międzyludzkich relacji: "Każda nasza złamana obietnica / Jest przyszyta do twoich ubrań / (...) Poczekaj, nie ma już nic do spakowania / Przecież wiemy, że do domu nie wrócimy".

Wszystko - od metafor, przez aranżacje, po delikatny wokal Irlandki - jest tu wyjątkowo subtelne, dyskretne, pozbawione pretensjonalności.

Mam świadomość, że snująca leniwie swoje opowieści Lisa wielu zanudzi na śmierć. Natomiast ci, którzy połkną haczyk, szybko odkryją, jak ciekawie opowiada płyta "Passenger" o ludziach i współczesnym świecie.

7/10

Zobacz teledysk do singla "Knots":

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lisa Hannigan | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje