Reklama

Być albo nie być Much

Muchy - chcecicospowiedziec, Universal Music Polska

Wszyscy ci, którzy sądzili, że odejście Piotra Maciejewskiego oznacza koniec Much, niemile rozczarują się po przesłuchaniu trzeciego albumu grupy.

Reklama

Przed wydaniem "chcecicospowiedziec" Michał Wiraszko, obecnie suwerenny lider Much, musiał być w głębokiej kropce. Po pierwsze, zespół opuścił odpowiedzialny za dużą część repertuaru grupy Piotr Maciejewski. Historia muzyki rozrywkowej pokazuje, że w większość tego typu przypadków nie kończyła się happy endem. Po drugie, wokalista przed nagraniem albumu zaczął powoli dobijać do "trzydziestki" i tym samym nieubłaganie coraz mniej łączyło go z urokliwie szczeniacką "Galanterią". Nadszedł czas, by poprowadzić zespół na kolejną planszę. A takie przeskoki również bywają dotkliwie bolesne. Nic zatem dziwnego, że "chcecicospowiedziec" to płyta "być albo nie być" dla Much.

Już teraz można powiedzieć, że Muchy więcej, niż zgrabnie zdołali przebrnąć przez grząski teren. "chcecicospowiedziec" to album na pewno lepszy, niż "Notoryczni debiutanci". Porównania z historycznym już debiutem "Terroromans" można sobie podarować, bo tamten album nagrał zupełnie inny zespół. Muchy to obecnie grupa przywiązująca mniejszą uwagę do chwytliwych melodii (efekt uboczny odejścia Piotra Maciejewskiego?), budująca piosenki - a właściwie kompozycje, bo to bardziej stosowne słowo - na rytmie ("Wróżby, "Poznań", "Ani słowa"). Zaostrzyło się również brzmienie ("Kurara", "Zamarzam", "Nie mów"). Wreszcie pojawił się numer... instrumentalny ("Bez noży, bez karabinów"). Biorąc pod uwagę fakt, że z poprzednich płyt można było bez końca wycinać single, bo "Terroromans" i "Notoryczni debiutanci" pełne były przyjaznych radiu utworów, zmiana wręcz rewolucyjna.

A single? Są, tylko dwa. Za to jakie - niesinglowe. Znany już wcześniej "Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę" jest bez dwóch zdań godziwy. Ale to "Zamarzam" kradnie show. To piosenka z gatunku tych, których nie masz dosyć słuchania. Zadziorna, chwytliwa, z porywającymi partiami gitar. I brawurowo zdzierającym głos do krwi Michałem Wiraszką, wykrzykującym tekst o dziewczynie "śmiejącej się na wyrost z jego słów".

To jednak nie single stanowią o sile "chcecicospowiedziec". Najprawdopodobniej najmocniejszy fragment płyty to inspirowane lirycznym obliczem Depeche Mode "Ani słowa". Zapętlony rytm, łzawa partia smyczkowa, wreszcie te "ejtisowo" miauczące gitary. Znakomite. I do tego Michał Wiraszko apelujący w swoim stylu o miłość "wbrew popytowi na samotność". Wiadomo, jednym się to podoba, inni mają z tego polew. Taki to styl wokalisty Much, który wciąż nie do końca wyzbył się młodzieńczego emocjonalizmu. Z drugiej strony utwory, takie jak "Wróżby" czy "Poznań" dowodzą, że jakiekolwiek zarzuty o "akademickość" tekstów są lekko nie na miejscu.

Ciekawe, jak Muchy zaprezentują się na kolejnej płycie, po tak nieoczywistym albumie, jak "chcecicospowiedziec"? Ciekawe, bo mamy obecnie do czynienia z zupełnie nową jakością zespołu.

8/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: muchy | Nie | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje