Reklama

Rawa Blues 2022

Reklama

Rawa Blues 2022: Blues to korzenie, reszta muzyki to owoce [RELACJA, ZDJĘCIA]

Po dwóch latach przerwy, spowodowanej pandemią, do Spodka powróciła Rawa Blues Festival! Okazja do świętowania z bluesem była wyjątkowa, gdyż była to 40. Rawa Blues w historii! Razem z około 5 tysiącami fanów, świętowały znakomitości bluesa... ale i nie tylko. Ale o tym za chwilę.

Po dwóch latach przerwy, spowodowanej pandemią, do Spodka powróciła Rawa Blues Festival! Okazja do świętowania z bluesem była wyjątkowa, gdyż była to 40. Rawa Blues w historii! Razem z około 5 tysiącami fanów, świętowały znakomitości bluesa... ale i nie tylko. Ale o tym za chwilę.
Macy Gray podczas Rawy Blues 2022 /Przemek Kokot /INTERIA.PL

Rawa Blues Festival to najstarszy festiwal bluesowy w Polsce, jeden z najbardziej uznanych w Europie i największy na świecie odbywający się "in-door" (pod dachem). W tym roku wszyscy fani tego gatunku spotkali się 8 października w Spodku w Katowicach.

Po 11:00 rozpoczął się konkurs na małej scenie, w którym wystartowało dziesięć zespołów. Laureatem małej sceny został śląski zespół Coffee Experiment, wykonujący muzykę z pogranicza bluesa, soulu oraz R'n'B.

Punktualnie o godzinie 15:00 Irek Dudek i Jan Chojnacki otworzyli grę na Dużej Scenie. Pierwszym zespołem, który się na niej zaprezentował był Lublin Street Band. Następnie na scenę wyszli laureaci konkursu Coffee Experiment, prezentując około 20-minutowy set i wyrażając nadzieję, że dzięki zwycięstwu w konkursie ich muzyczna kariera nabierze rozpędu.

Reklama

Pierwszym zagranicznym gościem na scenie był Tony Big Mouth Pearson ze Słowacji, który czytając z kartki przywitał się z publicznością po polsku i wyraził radość i wdzięczność za zaproszenie. Muzyk sam na scenie w towarzystwie gitary porwał publiczność i ujął ją szczerością, ale i prostotą, wykonując covery oraz swoje kompozycje.

Następnie na scenie pojawił się zespół Familok, wykonujący bluesa w języku śląskim, a po nim swojego 20-minutowego seta zaprezentował legendarny Free Blues Band. W raz z upływem czasu Spodek coraz bardziej wypełniał się bluesem, tym bardziej gdy na scenie pojawiła się Magda "Magic" Piskorczyk, która zaprezentowała bluesa tradycyjnego, prosto z amerykańskich pól bawełny. Artystka o charakterystycznym niskim głosie porwała swoich wiernych fanów do zabawy.

Ostatnim zespołem, który zaprezentował się przed tzw. koncertami finałowymi, była Nocna Zmiana Bluesa, dowodzona przez legendę harmonijki Sławka Wierzcholskiego. Można by powiedzieć, że na scenie znalazło się dwóch jubilatów, którzy kończyli w tym roku 40 lat - to oczywiście Rawa Blues oraz Nocna Zmiana Bluesa, gdyż zespół ten został założony w 1982 roku w Toruniu. Nie mogło zabraknąć wspomnień i największego hitu zespołu "Chory na bluesa".

Tegorocznej Rawie oprócz znakomitych koncertów towarzyszyła również wystawa prac Agi Krysiuk, która wykonuje obrazy muzyków z płyt winylowych.  

Koncert finałowy rozpoczął się o godzinie 17:50 występem Mike'a Zito, amerykańskiego gitarzysty, piosenkarza i autor tekstów z St. Louis w stanie Missouri w Stanach Zjednoczonych. Po nim na scenie pojawił się organizator, założyciel i dyrektor w jednym - Irek Dudek w towarzystwie swojego Big Bandu. Kto zna występu Dudka z Big Bandem wie, że na scenie, oprócz bluesa, króluje soul, elementy jazzu i popisy gry na skrzypcach i harmonijce.

Wraz z upływem czasu napięcie coraz bardziej sięgało zenitu. Chris Cain, kolejny gitarzysta ze Stanów Zjednoczonych , który od lat jest wielką inspiracją dla Joe Bonamassy, a jego grą zachwycał się niegdyś sam B.B. King, to chyba już fanom bluesa coś mówi.

Z lekkim poślizgiem, około 10 minutowym, na scenie pojawiła się ona - królowa soulu, r'n'b Macy Gray. Oprócz oczywistych hitów takich jak "I try", artystka zaprezentowała m.in. cover "Nothing Else Matters" grupy Metallica. Wokalistka porwała publiczność do tańca, klaskania i wspólnej zabawy, co fani zgromadzeni na hali przyjęli ze sporym entuzjazmem. Takiej gwiazdy na scenach Rawy Blues potrzebowaliśmy!

Ostatni koncert jaki miał miejsce, w dniu wczorajszym, to występ zespołu Kris Barras Band, założycielem tej brytyjskiej grupy jest były zawodnik MMA - Kris Barras. To nie był spokojny blues, na zakończenie festiwalu, nie utulił zgromadzonych fanów do snu, a raczej mocne, rockowe granie, podchodzące nawet pod hard rock. Zespół zaprezentował m.in. utwór, który królował w listach Antyradia - "My Parade", wprowadzając fanów w prawdziwą euforię - bo nie częstym widowiskiem jest pogo na takim festiwalu.

Na koniec prowadzący Jan Chojnacki i dyrektor festiwalu Irek Dudek zaprosili zgromadzonych fanów na kolejną 41. edycje Rawy Blues. Odbędzie się ona 7 października 2023 roku, jakże by inaczej - w katowickim Spodku. Z tego miejsca wypada nam Was zaprosić, gdyż jest to wyjątkowe święto bluesa w całej Europie.

Może ktoś zapytać - czy Macy Gray wykonuje czystego bluesa, czy Kris Barras Band ze swoimi ciężkimi, rockowymi gitarami, porwie publiczność... Jak mówi stare powiedzenie Willie Dixona: "Blues to korzenie, reszta muzyki to owoce". Więc brawa dla organizatorów, że nie zamykają się w ramach ściśle bluesowych, ale pokazują prawdziwe gwiazdy ze środowiska około bluesowego. Oby tak dalej, a wyjdzie to festiwalowi na dobre!

Przemek Kokot, Katowice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama