Open'er Festival 2024
Reklama

"Absolutnie spełniam swoje marzenie". Julia Pośnik i jej wyjątkowe show na Open'er Festival [WYWIAD]

Julia Pośnik spełniła swoje marzenie po raz drugi! Wystąpiła na największym festiwalu w Polsce. Przed koncertem porozmawiała z nami na temat motywacji i tego, czy odczuwa stres. Szykowała wiele niespodzianek, a fani mogli usłyszeć jej nowy materiał przedpremierowo. Zdradziła też, jakie ma plany na wakacje i kolejne cele do osiągnięcia.

Julia Pośnik spełniła swoje marzenie po raz drugi! Wystąpiła na największym festiwalu w Polsce. Przed koncertem porozmawiała z nami na temat motywacji i tego, czy odczuwa stres. Szykowała wiele niespodzianek, a fani mogli usłyszeć jej nowy materiał przedpremierowo. Zdradziła też, jakie ma plany na wakacje i kolejne cele do osiągnięcia.
Julia Pośnik /Aliaksandr Valodzin/East News /East News

Weronika Figiel, Interia: Jesteśmy na Open’er Festivalu, przed nami dzień drugi. Jak się czujesz na razie jako uczestnik? 

Julia Pośnik: - Na razie jako uczestnik - super! Ja kocham klimat Open’era i zawsze mam tutaj najlepszy czas w wakacje. Super, że tu jestem jeszcze przed występem. Mega. 

Jak się czujesz przed swoim występem? Towarzyszy ci stres, czy raczej jest motywacja i ekscytacja? 

- Wydaje mi się, że o dziwo jest tego stresu mniej, niż się spodziewałam. Ja jestem taką osobą, że staram się do wszystkiego podchodzić z dozą wdzięczności, więc ta wdzięczność chyba mnie koi na sercu. Dodatkowo obserwuję sobie różnych artystów, którzy tutaj występują i mają tancerzy czy band. Porównuję sobie: "Uuu, ja będę miała coś takiego, a oni mają coś takiego". Jeszcze a propos tego bycia uczestnikiem, to tak sobie patrzę, jakie tutaj każdy daje show, bo chcę zrobić najlepsze show, jakie ja sama mogę zrobić. 

Reklama

Kto cię najbardziej inspiruje z tych artystów, których już widziałaś na Open’erze? 

- Pojutrze zobaczę Charli XCX, która mnie bardzo inspiruje pod kątem promocji muzyki i pod kątem tego, jak to wszystko jest spójne z jej wizerunkiem. Jeszcze inspiruje mnie Doja Cat, pod kątem jej autentyczności i odwagi jako artystka. 

Podczas twojego występu możemy spodziewać się dużo tańca? 

- Będzie trochę tańca. Jest to taki "smaczek" przed kolejnymi koncertami, które będę robiła na jesień, po wydaniu drugiej płyty. 

A co planujesz robić na lato? Jakieś festiwale, czy może odpoczynek? 

- W lecie planuję na pewno kolejne single i to jest teraz mój główny cel, który sobie postawiłam. Wiadomo, będą też jakieś krótkie wakacje w Toskanii. Tak wyglądają moje plany. 

Wracając jeszcze do twojego występu na Open’erze - planujesz jakieś niespodzianki? Może wpadną goście? 

- Gości nie będzie, ale niespodzianek jest sporo. Naprawdę nie pożałujecie. 

Możesz zdradzić coś więcej? 

- Mogę... Nie za wiele, ale mogę. Zdradzę to, że będę grała kilka piosenek przedpremierowo. Jest to wyjątkowy koncert, który przygotowaliśmy z zespołem specjalnie na Open’era. To będzie dla nas test tego, jak te piosenki się przyjmują. Cieszę się i zobaczymy. 

Można powiedzieć, że dzięki temu spełnisz swoje marzenie jutro? 

- Tak, absolutnie! Dla mnie, od kiedy tylko zaczynałam swoją przygodę z muzyką, Open’er był szczytem festiwalowych osiągnięć w Polsce. Z roku na rok, staram się rozwijać coraz bardziej mój performance i stage presence. Absolutnie spełniam po raz drugi swoje marzenie, bo miałam już okazję grać dwa lata temu na Open’erze, i oby takich występów więcej. 

Jaki następny etap w twojej karierze? Jaki kolejny sukces byś chciała osiągnąć? 

- Po Open’erze kolejnym sukcesem, którego jeszcze nie miałam okazji osiągnąć, byłaby na pewno duża trasa koncertowa po Polsce. To jest mój następny cel. Fajnie gra się festiwale, jednak jest też coś w tym "trasowym klimacie". Przychodzą wtedy głównie moi fani, którzy znają cały tekst i wiedzą wszystko o mnie i to jest niesamowita przyjaźń, która się tworzy na takich koncertach z trasy. 

Wolisz te koncerty trasowe, czy jednak festiwalowe? 

- To jest bardzo trudne pytanie, bo to są dwa kompletnie inne światy. Mogę powiedzieć, co kocham w jednym i drugim. W festiwalach kocham to, że ludzie mnie mogą poznać - ci, którzy o mnie słyszeli, albo nie - mogą przyjść i się przekonać, jak wygląda prezentacja mojego materiału na żywo. Jest też to światło dzienne, jest bardzo dużo pozytywnej energii. A na trasie tworzy się piękną przyjaźń. To jest tak, jakby wybierać, czy kochasz mamę czy tatę - nie ma opcji. 

Na festiwalach czujesz też kontakt z publicznością? Nawet jeśli są to często osoby, które po raz pierwszy przychodzą na twój koncert? 

- Zawsze staram się budować tę relację z osobami, które mnie jeszcze nie znają. Dla mnie kontakt z publiką jest kluczowy na festiwalach i w ogóle w całej mojej twórczości. Bardzo lubię obserwować też innych artystów w tej kwestii i widzę, jak oni do tego podchodzą. Niektórzy na przykład nie mówią nic podczas koncertu. Ja osobiście tego nie wyznaję. Nawet te sarkastyczne żarty w przypadkowym momencie są atrakcyjne i widz może poczuć się bliżej artysty. Ja staram się mówić coś do ludzi. 

Na jaką piosenkę w swoim wykonaniu czekasz najbardziej tutaj na Open’erze? 

- Wydaje mi się, że najbardziej czekam na piosenki, których jeszcze nie słyszeliście. Mamy specjalne show, podczas piosenki, która nazywa się "Mazzy Star". To jest mój nowy numer, który będzie miał premierę tutaj na Open’erze. To chyba ta, na którą najbardziej czekam.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pop | Open'er
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy