Reklama

Policja w domu słynnego wokalisty. Molestował nieletniego?

Dom słynnego brytyjskiego piosenkarza Cliffa Richarda został przeszukany przez policję w związku z dochodzeniem w sprawie molestowanie seksualnego nieletniego chłopca. Wokalista skomentował zdarzenie w oficjalnym oświadczeniu.

W miniony czwartek (14 sierpnia) posiadłość 73-letniego Cliffa Richarda (naprawdę Harry Rodger Webb) w hrabstwie Berkshire została przeszukana przez policję. Funkcjonariusze prowadzili czynności w ramach śledztwa związanego z rzekomym molestowaniem nieletniego chłopca jeszcze w latach 80. zeszłego stulecia.

Reklama

Piosenkarz postanowił szybko wydać specjalne oświadczenie, w którym zaprzeczył wszelkim oskarżeniom.

"Od wielu miesięcy miałem świadomość zarzutów pod moim adresem, dotyczących dawnych nieodpowiednich zachowań, bo krążyły o tym pogłoski w sieci. Te zarzuty są całkowicie nieprawdziwe" - czytamy.

"Aż do tego momentu nie zamierzałem zniżać się do pewnego poziomu i komentować tych plotek, ale tym razem moje milczenie tylko dodałoby im mocy" - tłumaczy decyzję o wydaniu oświadczenia.

"W moim domu w Berkshire pojawiła się policja. Bez zapowiedzi, choć wydawałoby się, że prasa została o tym wcześniej poinformowana" - wokalista żali się na zachowanie funkcjonariuszy.

"Obecnie nie ma mnie w Wielkiej Brytanii, ale oczywiście zamierzam współpracować z policją w tej sprawie, jeżeli tylko zapragną mnie przesłuchać" - oświadczył.

"Jeszcze raz poinformuję, że wszelkie zarzuty są całkowicie nieprawdziwe. Nic więcej nie powiem w tej sprawie, aż do momentu spotkania z policją" - zaznaczył Cliff Richard.

Przypomnijmy, że Wielką Brytanią wstrząsnęła ostatnio afera pedofilska. Prowadzone przez policję śledztwo ujawniło, że wiele osób z tak zwanego show-biznesu przez lata molestowało nieletnich.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cliff Richard

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje