Reklama

Maja Sablewska: Wszyscy nie mają racji

Maja Sablewska stara się nie załamywać krytycznymi komentarzami na temat jej udziału w "X Factor".

"Zdecydowałam się zostać jurorem w 'X Factor' i nagle okazało się, że jest to kontrowersyjna decyzja" - dziwi się Maja Sablewska w rozmowie z magazynem "Pani".

Reklama

"Najgorzej jest schować się w kącie i załamać ręce. Zakładam wtedy, jak to mówię, żelazne skrzydła i ruszam do pracy, by udowodnić, że wszyscy nie mają racji. W życiu nieraz mi się waliło, tym dorosłym i wcześniej. Ale ja nie marnuję czasu na histerie" - podkreśla jurorka i menedżerka.

Sablewska nie zgadza się na bycie kwiatkiem do kożucha w "X Factor".

"Na pierwszym spotkaniu z reżyserem 'X Factor' Wojciechem Iwańskim powiedziałam, że nie zamierzam pełnić funkcji ozdobnika. Żadnych loczków i kokard na pupie" - mówi "Pani" Sablewska.

Menedżerka zasugerowała, że Marina Łuczenko i Edyta Górniak popełniły błąd, zwalniając ją m.in. z powodu udziału w "X Factor".

"Każda sekunda w prime time w TVN jest warta mnóstwo pieniędzy. Jeśli menedżerka gwiazdy zasiada w nim jako juror-autorytet, działa to też na korzyść artysty. Proste" - uważa Maja.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maja Sablewska | The X Factor | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje