Reklama

Doda na podwójnych obrotach

Wielogodzinna praca poszła na marne - lamentował reżyser Bo Martin, gdy okazało się, że zniszczeniu uległa część materiału z powstającego klipu do piosenki "Rany" Dody. Przedstawiciele wokalistki uspokajają.

"Ktoś zniszczył fantastyczny materiał. I to ktoś z ekipy filmowej... Sabotaż czy przypadek?" - czytamy na blogu szwedzkiego reżysera Bo Martina, który kręci klip do utworu "Rany".

Reklama

"Wyobraźcie sobie, że wstajecie do pracy i ktoś wam odciął 1/3 auta piłą mechaniczną... Ktoś by mógł nadal to nazwać samochodem, ale dla mnie on się w takiej postaci tylko nadaje na szrot..." - pieklił się reżyser.

Okazało się, że nakręcone zdjęcia uszkodził mężczyzna odpowiedzialny za ładowanie filmu do kamery. Bo Martin ujawnił, że winowajca później do niego zadzwonił z przeprosinami, które zostały przyjęte.

Utracone sceny ekipa będzie kręcić we wtorek, 3 lutego. Doda na plac wraca z Paryża, gdzie wyjechała po całym zamieszaniu.

Przedstawiciele wokalistki uspokajają, że Bo Martin zareagował "zbyt emocjonalnie".

"Otóż klip jest w dobrych rękach i właśnie przechodzi wstępny montaż. Faktycznie na dwóch taśmach filmu widać zarysowania, które nie nadają się do użycia, ale to na szczęście tylko 1/5 materiału" - czytamy na oficjalnej stronie Dody.

"Nasz profesjonalizm nie pozwala nam, na rezygnację ze straconych ujęć i dlatego wczoraj zapadła decyzja o ich powtórzeniu tuż na początku tygodnia. Obecnie Doda i cała ekipa pracują na podwójnych obrotach tak, abyście mogli zobaczyć teledysk według planu".

Zobacz teledyski Dody na stronach INTERIA.PL.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Doda | dodaj | rany

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje