Reklama

"American Idol": Jurorzy przesadzili z krytyką?

Krytyczne słowa jurorów amerykańskiego "Idola" doprowadziły do łez jednego z uczestników.

22-letni Lazaro Arbos ma poważne problemy z mówieniem (bardzo się jąka), jednak kiedy śpiewa, doznaje niezwykłej metamorfozy. Każdy występ w "Idolu" jest dla niego okazją do przezwyciężenia kompleksów związanych ze swoją przypadłością.

Reklama

Podczas wieczoru poświęconego przebojom The Beatles Lazaro wykonał utwór "In My Life". Jurorom jednak ten występ się nie spodobał. Jedynie wokalista country Keith Urban był "na tak".

"Piosenka, która jest tak intymna, wyjątkowa i piękna powinna mieć akustyczną aranżację. Ponadto powinieneś był to zaśpiewać nieco wyżej. Ale gratuluję odwagi" - powiedziała Mariah Carey.

"Zatraciłeś swoją pewność siebie. Pozwalasz, żeby inni mówili ci, jak masz śpiewać, w jakiej tonacji. Gdzie się podział twój mózg? Nie wiem, czy to osobista sprawa, ale coś ewidentnie nie daje ci spokoju. Wróć do nas" - zaapelowała Nicki Minaj.

Najostrzej wypowiedział się Randy Jackson.

"To był twój najgorszy występ w programie. Byłeś poza dźwiękiem przez cały czas. Zaczynam się zastanawiać, co się stało z twoim wokalem" - powiedział juror.

Po tych słowach Lazaro nie wytrzymał i popłakał się, a pocieszać go musiał prowadzący Ryan Seacrest.



Czy jurorzy powinni brać poprawkę na wrażliwość uczestnika czy może ważniejsze jest mówienie prawdy prosto w oczy?

Wilki zapraszają do udziału w konkursie

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Idol (tv) | płacz | jury | krytyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje