Reklama

Reklama

Pełnia Bluesa #57: Lider ZZ Top na pustyni

"Miażdżące riffy i solówki przedzierające się przez 12 kawałków. Właśnie tego powinieneś oczekiwać od Billy'ego Gibbonsa" - brzmi jedna z zagranicznych recenzji nowego albumu lidera ZZ Top. "Hardware" to pozycja obowiązkowa dla fanów rocka i bluesowych brzmień. W dzisiejszej Pełni Bluesa - dotrzymując słowa - przyjrzymy się też twórczości Howlin' Wolfa, wspominając go przy okazji rocznicy urodzin.

Billy Gibbons prezentuje solowy album

Od piątku 4 czerwca na sklepowych półkach obecny jest wyczekany przez nas krążek lidera ZZ Top. Billy Gibbons przygotował 12 kompozycji, które trafiły na trzecią solową płytę.

"Hardware" nagrano w Escape Studio na kalifornijskiej pustyni, niedaleko Palm Springs. Wyprodukowali go Gibbons wspólnie z Mattem Sorumem i Mikiem Fiorentino, pod okiem inżyniera dźwięku Chada Shlossera.

Jedenaście z utworów jest autorskich. Wyjątek stanowi "Hey Baby, Que Paso", oryginalnie nagrane przez Texas Tornados. Z kolei tytuł krążka to hołd dla legendarnego inżyniera nagrań, nieżyjącego już Joe Hardy'ego, który współpracował z Gibbonsem i ZZ Top od połowy lat osiemdziesiątych.

Reklama

"Pustynne otoczenie, pełne ruchomych piasków, kaktusów i grzechotników, tworzy tło, które ma odzwierciedlenie w dźwiękach" - tak Gibbons określił jedne z wielu inspiracji pomocnych w powstawaniu materiału.

Urodzinowy wilk

Obiecałam, że powiemy więcej o muzyce Howlin' Wolfa. Jest do tego znakomita okazja. 10 czerwca mija kolejna rocznica urodzin legendarnego bluesmana. Chester Arthur Burnett na świat przyszedł w 1910 roku.

W Pełni Bluesa przyglądamy się m.in. "I Ain't Superstitious" nagranej w 1962 roku. Howlin' Wolf sięgnął po coś bardziej wyrafinowanego. Piosenka skomponowana przez Willy'ego Dixona stała się standardem bluesowym, mimo początkowego braku sukcesu.

W 2017 roku wprowadzono ją do Blues Hall of Fame.

W 1964 roku Wolf nagrał nieśmiertelną "Killing Floor". To - bez wątpienia - jeden z najważniejszych utworów w jego karierze, w którym na gitarze akustycznej pojawia się Buddy Guy. Singlem zainspirowali się Jimi Hendrix i Led Zeppelin. Ten pierwszy oczarował nią Erica Claptona wkrótce po przybyciu do Londynu. Zeppelini "wzięli ją" za podstawę do zbudowania "The Lemon Song".

Posłuchaj całej playlisty Pełni Bluesa #57!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje