Reklama

Reklama

Therion w Krakowie: Gorące pożegnanie

"Byliśmy we Włoszech, Niemczech, Francji... ale nie to samo, co tu w Krakowie!" - wdzięczył się do publiczności w Klubie Studio Christian Vidal, gitarzysta grupy Therion, która po trasie "Flowers of Evil" zamierza zrobić sobie dłuższą przerwę w działalności.

Zahaczająca także o Polskę (po poniedziałkowym koncercie w Krakowie Szwedzi dziś wystąpią w warszawskiej Stodole) trasa "Flowers of Evil" zapowiadana była jako pożegnalna - co nie oznacza jednak końca działalności. Muzycy Theriona mają najbliższe lata poświęcić na inne projekty (m.in. rockowo-metalowa opera).

Tych nowych pomysłów nie zaakceptował wspierający od lat Theriona wokalista Snowy Shaw, dlatego jego zabrakło na trasie. Jak zaznacza jednak lider grupy Christofer Johnsson - drzwi dla Shawa są zawsze otwarte. Szkoda, bo potężnego, metalowego głosu Shawa mi momentami bardzo brakowało, a przecież Therion na żywo to wokalna bestia (obecnie trzygłowa - Thomas Vikström oraz panie Lori Lewis i Linnea Vikstrom).

Na trasę Szwedzi dla fanów przygotowali dwie atrakcje: nowy, wcześniej nigdzie nie prezentowany materiał z płyty "Les Fleurs Du Mal" oraz specjalna setlista z okazji jubileuszu 25-lecia istnienia formacji. Materiał faktycznie był przekrojowy, z naciskiem jednak na podwójny album "Lemuria / Sirius B" z 2004 roku (akustyczna wersja "Lemurii", "Abraxas", "Son Of The Sun", zagrane na bis "The Blood Of Kingu" i "The Wonderous World of Punt"). Najbardziej żałuję, że tak po macoszemu Szwedzi potraktowali mojego ulubionego "Deggiala" - tylko instrumentalny "The Flight of The Lord of Flies" i "Via Nocturna". A gdzie "Enter Vril-Ya", "Seven Secrets of the Sphinx", "The Invicible"?! No, ale nie można mieć wszystkiego...

Reklama

Ciekawa historia wiąże się z nowym albumem, o czym opowiedział pod koniec występu zadowolony z przyjęcia Christofer Johnsson. Jego pomysł przygotowania dość eksperymentalnego albumu (połączenie francuskich chansons z metalowym ciężarem, w dodatku z tekstami w języku francuskim) okazał się zbyt kontrowersyjny dla wytwórni Nuclear Blast, dlatego zaproponował im odkupienie mastera z nagranym materiałem i wydanie tego na własną rękę. Całość kosztowała go 75 tys. euro, które pożyczył w banku. "Czy myślicie, że zrobiłem dobrze?" - zapytał Johnsson, a publiczność odpowiedziała gromkimi wyrazami aprobaty.

Finałowe "To Mega Therion" poprzedziła tyrada lidera Therion o wolności artystycznej i kontroli muzyków nad tworzonymi przez nich utworami. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości tak będzie wyglądał rynek fonograficzny, choć na podobny krok zapewne pozwolić sobie będą mogli tylko niektórzy wykonawcy.

Przed Therionem zadanie rozgrzania publiczności dostali dowodzeni przez śpiewające panie Antalgia (surowa mieszanka metalu progresywnego, symfonicznego i death metalu z Hiszpanii) i Elyose (dość siermiężny gotycko-symfoniczny metal z Francji).

Michał Boroń, Kraków

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Therion | Kraków | koncert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama