Reklama

Reklama

Dave Matthews Band w Polsce: "Magiczna atmosfera"

W środę (29 października) w Ergo Arenie (Gdańsk/Sopot) zagrała "koncertowa maszyna" - Dave Matthews Band. Był to pierwszy występ amerykańskiej formacji w naszym kraju.

W środę (29 października) w Ergo Arenie (Gdańsk/Sopot) zagrała "koncertowa maszyna" - Dave Matthews Band. Był to pierwszy występ amerykańskiej formacji w naszym kraju.
Dave Matthews Band po raz pierwszy wystąpił w Polsce /fot. Matt Roberts /Getty Images

Znany z niesamowitych występów na żywo zespół Dave Matthews Band podbił serca około 8 tys. widzów, zgromadzonych w Ergo Arenie.

Nim Dave Mathhews zdołał przywitać się z polską publiką, ta spontanicznie odśpiewała tradycyjne "Sto lat!" na tysiące głosów. Następnie, widocznie zaskoczeni i uradowani artyści rozpoczęli swoje show "Don't Drink The Water". 

Pochodzący z Johannesburga 48-letni frontman nie potrzebował wiele czasu, by złapać świetny kontakt z polskimi fanami. Przywitanie z widownią rozpoczął polskimi "Cześć, dobry wieczór! Dziękuję bardzo". Muzyk przeprosił Polaków za to, że dotarcie do naszego kraju zajęło jego formacji tak wiele czasu, na co zgromadzeni fani zareagowali owacją braw.

Reklama

Przez niespełna trzy godziny grupa nie schodziła ze sceny, zapewniając publiczności solidną dawkę rockowego brzmienia. Wśród utworów, które usłyszeli fani znalazły się m.in. "#41", "When the World Ends", "Death On The High Seas", "Big Eyed Fish", "You Might Die Trying", "Granny" oraz "Satellite". Na koniec publiczność doczekała się bisów w postaci utworów "The Space Between", "Two Step", "Crush" oraz "Rapunzel".

W przerwach Matthews chętnie opowiadał zabawne anegdoty, ujmując fanów swoją bezpośredniością. Amerykański zespół zaserwował Polakom specjalnie przygotowaną na ten wieczór kompozycję utworów, wyselekcjonowanych z albumów wydanych na przestrzeni niemalże całej działalności artystycznej. Mocne rockowe brzmienie, któremu towarzyszył żywiołowy wokal Matthewsa, uzupełniały liczne utwory akustyczne. Na szczególną uwagą zasłużyły rozbudowane partie solowe wszystkich muzyków, a przede wszystkim imponujące wariacje Borda Tinsleya i perkusyjne solo Cartera Beauforda.

"Wyjątkowa, magiczna atmosfera tego koncertu i entuzjazm na twarzach tysięcy zgromadzonych fanów nie pozostawia wątpliwości, że zaproszenie do Polski formacji Dave Matthews Band było doskonałym pomysłem. Byliśmy to winni wszystkim tym, którzy od wielu lat pozostają wierni fenomenalnej muzyce Dave'a Matthewsa. Amerykanie udowodnili że są muzyczną klasą samą w sobie" - podsumował Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która była organizatorem koncertu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL