Reklama

Reklama

Gwiazdor skrajnie wyczerpany

Pochodzący z Haiti Wyclef Jean trafił w miniony weekend do szpitala z powodu stresu i skrajnego wyczerpania. Kilka dni później jego rzecznik oświadczył, że z wokalistą jest już lepiej.

Przypomnijmy, że artysta miał ubiegać się o urząd prezydenta Haiti, jednak nie został dopuszczony z powodów formalnych - kandydat na prezydenta musi mieszkać w kraju od co najmniej pięciu lat przed dniem wyborów. Muzyk twierdził, że wymogi formalne spełnia, chciał się odwołać, jednak nie dano mu możliwości. Wyclef oskarżył Tymczasową Komisję Wyborczą o to, że jest skorumpowana. Wyjawił też, że od czasu, gdy ogłosił, że zamierza wystartować w wyborach, wielokrotnie grożono mu śmiercią.

Te wydarzenie zostawiły mocny ślad na zdrowiu artysty. Po tym jak wylądował w szpitalu, ogłoszono, że stres, którego doświadczał w ostatnich dwóch miesiącach, spowodował skrajne wyczerpanie organizmu. Na stan muzyka miało też z pewnością wpływ to, że bardzo mało spał i nieustannie podróżował. Wyclef powoli dochodzi jednak do siebie:

"Jestem po prostu trochę przepracowany. Dziękuję wszystkim za wsparcie i modlitwy" - powiedział wokalista.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje