Reklama

Kiczowate lata 80.: Rakieta miłości, życie na wideo i drinki z palemką

Dla jednych rzecz absolutnie niestrawna, dla innych obiekt nostalgicznych westchnień za czasami dzieciństwa. Lata 80. w muzyce do dziś stanowią symbol estetycznego kiczu i kampu. Specjalnie dla was pokusiliśmy się o bardzo subiektywny przegląd kiczowatych numerów z tamtej epoki. Z góry ustalmy, że ta ósemka nie wyczerpuje tematu, zachęcamy więc byście dorzucili swoje propozycje w komentarzach.

Gorące emocje w komentarzach wzbudził nasz wspominkowy tekst o grupie Bananarama. Internauci oburzyli się na stwierdzenie o kiczowatych latach 80., przeciwstawiając tamtą epokę obecnym - jakoby miałkim - czasom.

Reklama

O powstałym w 1981 roku duecie Jeremy'ego HealyKate Garner, wspieranych przez kompozytora i producenta, Paula Caplina można swobodnie powiedzieć, że byli pionierami ejtisowego kiczu. Haysi Fantayzee, w kostiumach zaprojektowanych przez Garner (później pracowała jako modowa fotografka w Los Angeles) mieli wyglądać jak swoje własne, zaburzone lustrzane odbicia. O odbicie, czy raczej zerżnięcie ich scenicznego wizerunku został wkrótce oskarżony lider Culture Club, Boy George, co zaowocowało zerwaniem znajomości i otarło się o sprawę sądową. Czy było o co drzeć koty? Oceńcie sami.

Sprawdź tekst "John Wayne is Big Leggy" w serwisie Teksciory.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Chris De Burgh | Manowar | Sigue Sigue Sputnik | Baltimora | Beach Boys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje