Reklama

Rage Against The Machine: "Maszyną może być wszystko"

20 lat temu do sklepów muzycznych trafiła debiutancka płyta zespołu Rage Against The Machine. Jedna z najpopularniejszych grup rockowych lat 90. nie skupiała się wyłącznie na muzyce, przesycając teksty swoich utworów politycznymi treściami.

"Maszyną może być wszystko. Od policji na ulicach Los Angeles, która katuje kierowców, po władzę, która robi z ludzi bezmyślne roboty" - tłumaczył genezę nazwy gitarzysta Tom Morello.

Reklama

Zespół od samego początku istnienia, poza muzycznymi, miał także cele polityczne. W przekonaniu muzyków - twórczość grupy miała zmieniać świat, przeciwdziałać kapitalistycznemu wyzyskowi i krzewić idee rewolucji.

Nigdy nie ukrywali swoich politycznych poglądów i fascynacji. Podobizna kontrowersyjnego kubańskiego buntownika, Che Guevary, zawieszona była często na wzmacniaczach gitarzystów, a fragmenty jego podręcznika partyzanckiego, "La Guerra de Guerrillas", zamieszczone w "książeczkach" płytowych.

11 listopada 1992 roku do sklepów płytowych w Stanach Zjednoczonych trafił krążek "Rage Against The Machine", debiutancka płyta grupy. Zawierała utwory "Bombtrack", "Bullet in the Head" oraz "Killing In The Name", które szturmowały amerykańskie listy przebojów.

Teledysk do "Killing In The Name" był jednym z najpopularniejszych, jakie emitowała telewizja muzyczna MTV. Twórczość Rage Against The Machine była sumą heavymetalowych inspiracji Morello i rapowych fascynacji wokalisty Zacha de la Rochy.

Zobacz klip "Killing In The Name":


Sprawdź tekst piosenki w serwisie Tekściory.pl!

Buntownicze teksty de la Rochy nawoływały do sprzeciwu wobec skostniałego kapitalizmu, wyzyskiwaniu słabszych i wzywały do rewolucji. Muzycy wyrażali również swoje poparcie dla ruchu zapatystów - zbrojnej grupy działającej w Chiapas, jednym z najbiedniejszych regionów Meksyku.

Na okładkę debiutanckiej płyty muzycy wybrali, wykonaną przez Malcolma W. Browna w 1963 roku, fotografię przedstawiającą wietnamskiego mnicha dokonującego aktu samospalenia. Thick Quang Duc podpalił się w Sajgonie w geście sprzeciwu wobec dyktatury i prześladowaniu buddystów w Wietnamie Południowym przez rząd katolickiego prezydenta Ngo Dinh Diema.

W związku z treściami przekazywanymi w piosenkach, na zespół spadła fala krytyki. Określano ich jako "komunistów", oskarżano o propagowanie antyamerykańskich treści i wzywania do agresji. Nie zmieniło to jednak ideologicznego ładunku kolejnych płyt Rage Against The Machine. Zarówno "Battle Of Los Angeles", jak i "Evil Empire" czy ostatni studyjny krążek "Renegades" podejmują kontrowersyjne politycznie tematy.

Zobacz klip "Bombtrack":


Sprawdź tekst piosenki w serwisie Tekściory.pl!

W 2000 roku de la Rocha opuścił grupę, tłumacząc swoją decyzję różnicami w koncepcjach dalszego rozwoju zespołu między jego członkami. Reszta muzyków, we współpracy z byłym wokalistą grupy Soundgarden Chrisem Cornellem, założyła formację Audioslave. Zespół wydał trzy płyty i zakończył swoją działalność w 2007 roku.

W tym samym roku, podczas festiwalu Coachella w Kalifornii, Rage Against The Machine wystąpił po raz pierwszy od siedmiu lat. Występ okazał się nie tylko jednorazową przygodą. Od tego czasu zespół regularnie koncertuje. W październiku, zapytany przez dziennikarza portalu "TMZ" o szanse wydania nowej płyty, basista Rage Against The Machine, Tim Commerford odparł krótko: "Może".

Jak dotąd, ostatnim krążkiem zespołu jest koncertowy "Live at the Grand Olympic Auditorium", nagrany podczas występów w 2000 roku.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: killing in the name | Nie | 20 lat | Rage Against The Machine

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje