Reklama

"Reagujemy na hip hop"

Trzeci Wymiar to dobrze zapowiadający się debiutanci - sukces ich pierwszego albumu "Cztery pory rapu" (2003) i wielkiego przeboju "Dla mnie masz stajla"spowodował jednak odwrócenie się od nich części hiphopowych fanów. Nawet jednak oni nie mogli zarzucić zespołowi ogromnej umiejętności składania rymów i świetnego flow. Po wydaniu w 2006 roku płyty "Inni niż wszyscy" wygląda na to, że nawet najzagorzalsi przeciwnicy wałbrzyskiego trio zmienią zdanie o 180 stopni. Z okazji premiery albumu, ze składem rozmawiał Kamelito (mhh.pl).

W singlowym kawałku mówicie, że Trzeci Wymiar jest jak capoeira. Ta brazylijska sztuka walki jest zarazem efektowna i zabójcza. Czy tak samo jest z waszym rapem? Jedna ze spraw to braggi, inna zaś, że nawet poruszając tematy zaangażowane, kładziecie nacisk na ową efektowność.

Reklama

"Trzeci Wymiar sztuka jak Capoeira" - chodzi o to, że zarówno w naszym rapie, jak i w tej egzotycznej sztuce walki, liczy się rytm i precyzja, którą jest się w stanie osiągnąć poprzez nieustanny trening. A czy nasza muzyka jest efektowna i zabójcza? Efektowna - chyba tak, a czy zabójcza? Mamy nadzieję, że nikt nie dostanie zawału serca po przesłuchaniu tego albumu (śmiech).

A propos drugiej części pytania, to czy słyszałeś, żeby na płytach dobrych MC's tylko braggowe kawałki były dobrze poskładane? Bragga to przechwałka podparta mocną techniką, aczkolwiek powinna ona znajdować się także w kawałkach z przekazem, co jest kolejną umiejętnością. Poza tym Trzeci Wymiar zawsze tak rymował i to się nie zmieni.

"Wuuuf" przez wielu określany jest jako krok milowy w dziedzinie polskich teledysków hiphopowych. Powiedzcie mi, na ile pomysł całego przedsięwzięcia jest wasz, a na ile osób odpowiedzialnych za realizację?

Wspólnie z grupą #13 i RFX stworzyliśmy kawał dobrej roboty i cieszymy się, że klip został doceniony, zwłaszcza że prace nad nim trwały aż 1,5 miesiąca. Przed powstaniem scenariusza producenci dokładnie wiedzieli, jakiego klimatu oczekujemy. I tak parę dni później dostaliśmy propozycję scenopisu, który zrealizowaliśmy.

W Polsce faktycznie taki wideoklip to nowość, ale w Stanach wiele było podobnych produkcji. Jednak nie zmienia to faktu, że dziś Polacy potrafią zrobić naprawdę dobre g**no, którego nie musimy się wstydzić, nawet za granicami naszego państwa. To już duży postęp.

Nigdy nie ukrywaliście, że pierwsza płyta nie była do końca wasza. W związku z tym chciałem podzielić się moją interpretacją klipu i chciałbym, abyście odnieśli się do moich słów. Duża część klipu to zagłada po wybuchu bomby atomowej (która symbolizuje waszą nową płytę), którą zdetonowaliście po nagonce tuż po debiucie. Koniec to narodziny czegoś nowego, drogi, którą zamiar macie podążyć.

To nie my zdetonowaliśmy tę bombę, ta bomba została już dawno zdetonowana i to niekoniecznie przez nas. Tym klipem chcieliśmy pokazać, że przetrwaliśmy i jesteśmy jeszcze silniejsi. Że nadchodzi nowa płyta i że wciąż 3W jest w grze. Sama końcówka - masz rację - "to narodziny czegoś nowego", dziecko symbolizuje odrodzenie, wiarę w ludzi i w naszą kulturę. My wierzymy w tę kulturę, wierzymy, że ludzie potrafią docenić dobre rzeczy, że gdzieś pod tą polską mentalnością kryje się coś, czego nie ma żaden inny naród.

Walczymy o to, żeby hip hop w Polsce nie był źle kojarzony, żeby był motorem dla młodych ludzi. Takim, jakim był dla nas 6 czy 9 lat temu i jest do dzisiaj. I być może prawdą jest to, że media zniszczyły hip hop, ale tylko dlatego, że zajęli się tym nieodpowiedni ludzie. Ludzie nie mający nic wspólnego z rapem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: śmiech | wymiar | hip hop

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje