Reklama

MØ: Polacy przekazują dobre fluidy podczas koncertu

Duńska wokalistka MØ szykuje się do wydania swojego drugiego albumu. Co się na nim znajdzie? Dlaczego tak ważna jest dla niej wizualna strona projektu oraz jakie ma zdanie na temat polskich fanów? O tym wszystkim opowiedziała nam w rozmowie.

MØ podczas swojego koncertu na Orange Warsaw Festival 2016

zadebiutowała albumem "No Mythologies to Follow", który ukazał się w marcu 2014 roku. Obecnie artystka pracuje nad swoim nowym wydawnictwem.

Reklama

Podczas rozmowy z Interią MØ zdradziła, że prace nad płytą są już na etapie końcowym oraz opowiedziała, czego fani mogą oczekiwać od nowego materiału.

- Jestem już na końcowym etapie. Oczywiście uwielbiam pop, ale mam też ogromne serce do muzyki punk, czy jakkolwiek ją nazwać. Dla mnie ten materiał był próbą zrobienia popu, bo tego chciałam, jak również prostoty. A czasem trudno jest połączyć te dwie rzeczy tak, by wciąż było to bardzo osobiste i autentyczne względem tego, kim jesteś. Na szczęście tym, co będzie lśniło na tym albumie jest fakt, że jest on osobisty, ale również popowy, zawierający to "coś", sprawia, że nie jest nudny - mówiła nam o drugim albumie MØ .

Na początku czerwca MØ  zaprezentowała teledysk do utworu "Final Song", który jako pierwszy singel zwiastuje nadchodzący album. Nad jego produkcją czuwał Brytyjczyk MNEK, który współpracował ostatnio z Beyonce przy jej albumie "Lemonade".

"Naprawdę chciałam, żeby ten teledysk opowiedział historię ponownego połączenia się z naszą wewnętrzną siłą - tą iskrą, która nas napędza" - mówiła o klipie wokalistka. Strona wizualna jest dla MØ szalenie ważna. Dunka przyznaje, że dużo frajdy sprawia jej tworzenie klipów oraz opracowywanie oryginalnych stylizacji.  

- Myślę, że niezwykle ważne jest, by ta wizualna strona miała odwzorowanie w twojej osobowości. Nie twierdzę, że każdy powinien maczać palce w tej kreatywnej sferze, jeżeli się tym nie zajmuje na co dzień, ale dla mnie to jest szalenie ważne, że biorę udział w całym procesie, dzięki czemu wszystko idzie w tym samym kierunku - tłumaczyła nam w rozmowie MØ.

Niejednokrotnie, by postawić na swoim, wokalistka musi być nieco apodyktyczna. 

- Pracuję z wieloma osobami nad całą wizualną stroną mojego projektu, a że nie jestem w stanie robić wszystkiego sama, to narzekam: "O nie, to musimy zmienić! To mi się nie podoba". Zwracam uwagę na wszystkie maleńkie szczegóły. Ale dokładnie tak samo mam jeśli chodzi o stronę wokalną. Nagrywam swoje partie wokalne i też chcę, że wszystko było w porządku. Z innymi rzeczami mam podejście: "Cokolwiek! Nie mam pojęcia, co to jest, więc róbcie, co chcecie". Natomiast rzeczywiście, jeśli chodzi o tę wizualną stronę, to bardzo mi zależy, żeby była dobra - mówiła Interii.

MØ była jedną z gwiazd tegorocznej edycji Orange Warsaw Festival, ale nie była to jej pierwsza wizyta w naszym kraju. Jak postrzega polskich fanów?

- Właściwie za każdym razem, kiedy występowałam w Polsce, było naprawdę szalenie i niezwykle energetycznie, ponieważ tutejsza publiczność jest bardzo szczęśliwa. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie. Wszyscy, których znam z muzycznego biznesu, mówią, że Polska jest zawsze energetyczna, urocza i miła, a Polacy przekazują dobre fluidy podczas koncertu, co jest niesamowite, bo sprawia, że twój show jest lepszy - kiedy czujesz tę miłość, chcesz dać im więcej. Naprawdę, nie chodzi tu o całowanie tyłka, ale tak, polscy fani są naprawdę wspaniali - zapewniała nas duńska wokalistka.

MØ jest artystką twardo stąpającą po ziemi, której niestraszne kolejne zawodowe wyzwania. Po wielkim sukcesie, jakim okazał się utwór "Lean On" nagrany wspólnie z Major Lazer, wokalistka ponownie połączyła siły z kolektywem dowodzonym przez Diplo. W piosence "Cold Water" oprócz niej wystąpił także Justin Bieber, a jej autorem jest Ed Sheeran. W rozmowie z Interią Dunka opowiedziała, dlaczego tak ceni sobie współpracę z Diplo.

- Pracowaliśmy razem nad wieloma różnymi utworami od, bodajże, 2013 roku. Lubię z nim pracować, bo jest to bardzo swobodny, otwarty proces. Czasem siedzimy razem w studiu, czasem on przysyła mi bity, a ja dokładam do tego swoje rzeczy. Właściwie bardzo lubię pracować samodzielnie, ale lubię też pracę w studiu. Najbardziej jednak lubię kombinację tych dwóch procesów. Niektórzy lubią tylko pracować sami, niektórzy tylko w studiu, a mnie się podoba, że Diplo jest otwarty na wszystkie te sposoby. Jest bardzo zabawny. I oczywiście uważam, że jest dobry w tym co robi. Uwielbiam z nim pracować - mówiła z entuzjazmem MØ.

W ramach promocji swojej drugiej płyty MØ wystąpi 1 października w warszawskiej Stodole.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje