"Jestem cienki w wywiadach"
Trójmiejski zespół Apteka po 10 latach względnego milczenia powrócił w 2007 roku na rynek z udanym albumem zatytułowanym odkrywczo "Apteka"...
Tym razem liderowi Jędrzejowi "Kodymowi" Kodymowskiego towarzyszą prawdziwi "wyjadacze": Marcin Ciempiel na basie (m.in. Wilki) i Artur Hajdasz na perkusji (m.in. Made In Poland, Homo Twist). A Kodym? Cóż, upływ lat go nie zmienił (czytaj: nie uczynił poważnym), a rozmowa z nim należy do jedynych w swoim rodzaju. Zapomnijcie o konwencjach, uprzejmości i politycznej poprawności. Witamy w chorym świecie Apteki!
Z zespołem rozmawiał Artur Wróblewski.
Mejdżersi tną teraz koszta i raczej ograniczają katalogi... Jak udało się niszowej Aptece podpisać kontrakt z Universalem?
Artur Hajdasz: Po prostu nas chcieli...
Kodym: I tyle. Ale zostali wj**ani w grube koszta (śmiech). Nie będziemy o tym rozmawiać, bo k**wa dżentelmeni o pieniądzach nie dyskutują. Nie będziemy się pruli, bo k**wa nie wiadomo, czy tego nie przeczyta komornik z urzędu skarbowego.
A jak wam się pracuje z Universalem? Na "aptekowej" witrynie na MySpace zamieściliście notkę, że "Universal wreszcie się do nas przyznaje"...
Kodym: Ani my z nimi nie pracujemy, ani oni z nami. A to to bzdura, ale oni rzeczywiście się do nas nie przyznają.
Artur Hajdasz: [niepoważnym tonem] Przyznają się, przyznają... Są nami zachwyceni, że nas wydają. Będą kręcić teledyski, będzie wielka promocja płyty. Są zaje***ci... Naprawdę. [już poważniej] W tych czasach wydawać taki zespół jak Apteka... Ja mam wielki szacunek.
Dlatego was o to pytam...
Artur Hajdasz: Na poważnie, to płyta jest świetna. Słyszałeś?
Tak, dostałem promo. Jest rzeczywiście niezła...
Kodym: Podoba ci się? Czyli jesteśmy jednomyślni (śmiech). Dobrze, że ci się podoba, ale to nie ma żadnego znaczenia. Bo jest maksymalnie ch***wo, będzie jeszcze bardziej przej**ane, nie? Trzeba się na to wszystko przygotować, zbierać słoiki twistowe... Takie sprawy.
Kodym, śpiewasz o Polakach: "masa debili, masa baranów"... Niezbyt cenisz nasze społeczeństwo...
Artur Hajdasz: To nie tylko o nas...
Kodym: Nie no, to źle mnie zrozumiałeś. Gdybym śpiewał o Polakach, to śpiewałbym "Polacy to masa debili". A tu tego nie ma.
Rozumiem, że masz bardziej globalne spojrzenie...
Kodym: Globalne? Tutaj k**wa o to chodzi, że najwyższy statut w pewnej filozofii życiowej to jest bycie frajerem. Że ktoś woli być frajerem, niż tym k**wa kozakiem, który tego frajera wydymał. Załóżmy. W gruncie rzeczy w gospodarce kapitalistycznej są ci, którzy zlecają pracę nakładczą - tak jak w systemie feudalnym - i co, którzy ją wykonują, nie? I ci, co ją zlecają po prostu k**wa wiesz troszeczkę lepiej żyją.
A ci co k**wa wykonują pracę, po całym przepracowanym życiu co mają? Jak to się mówi k**wa: ch**a mają!
Artur Hajdasz: Zanikającego.
Kodym: W d**ie byli, g**no widzieli. A Apteka jest poza marginesem, nie?
Generalnie płyta rysuje dosyć "przygnębiający" obraz naszego kraju. Apteka ma na to "sposób kategoryczny / zamach terrorystyczny / czy bardziej spektakularny / wybuch nuklearny"... Nie chcecie tutaj szokować zbyt na siłę?
Kodym: Szokowanie na siłę? Nie no, prosty tekst, łatwy do zapamiętania. Jak włoskie melodie. Wiesz, k**wa, prosta włoska melodia, jak "Bambino"...
Klimaty San Remo, te sprawy...
Kodym: San Remo? Ale przecież to jest jakaś miejscowość, nie?
Tak, tyle że jest tam znany festiwal piosenki...
Kodym: To k**wa w Kołobrzegu też jest przecież festiwal!
"Transfescyta i inne cioty" mogłaby trafić na playlistę Radia Maryja, ewentualnie zrobić furorę podczas spotkań Młodzieży Wszechpolskiej...
Kodym: Wiesz, to jest kwestia tego jak ty to widzisz.
A jak ty to widzisz?
Kodym: Co ja mogę komentować? Ja o moich tekstach mogę powiedzieć tyle, że są k**wa cienkie jak barszcz, nie? Bo ten, który je pisał, po prostu jest debilem. Ograniczonym debilem, który nie otworzył się na te wszystkie tendencje, które k**wa przyszły z tak zwaną zjednoczoną Europą.
I tutaj drobny cytat: "Jak d**a jest pęknięta, to tego żaden szewc nie zeszyje". Chyba że Szewczyk Dratewka.
Rozumiem, że nie jesteś tolerancyjny wobec mniejszości seksualnych...
Kodym: Ja tutaj mam ch**a do powiedzenia. To wszystko. Dla mnie manifestowanie czegokolwiek to zakrawa na odpust wiejski. Bogactwa, zaj**istego samochodu... Obciach. Lepiej iść do domu się "wytrzepać"...
Artur Hajdasz: (śmiech)
To jest twój sposób na manifestację osobowości?
Kodym: Co? Ja tam k**wa nie mam żadnej osobowości.
Marcin Ciempiel: O czym rozmawiacie?
O osobowości, której brak.
Kodym: Ale Marcin mi załatwi, nie? On się teraz uśmiechnął, że ten...
Marcin Ciempiel: Co ci mam załatwić?
Kodym: Cokolwiek, nie? Na przykład fajną gazetkę, żeby można było się wieczorem, wiesz...
Artur Hajdasz:..."Wytrzepać".
Kodym: Do woreczka z celofanu. I dalej wiecie...
Kodym, powiedziałeś o tej płycie, że "Prawdziwość nigdy nie umiera". Stawiasz się w opozycji do sceny alternatywnej? Brakuje jej według ciebie szczerości?
Kodym: Nie ma k**wa żadnej sceny! Żadnej! Jest tylko k**wa Krzysztof Krawczyk alias Falconetti, Goryla Smrodowicz, Grzegorz Turlał i Edyta Gepard. Oraz element bardziej militarystyczny, czyli Anna German (śmiech).
Niemieckie militaria to pewnie temat, w którym będziesz miał coś więcej do powiedzenia...
Kodym: Co ty! Kiedyś, jak byłem młody... Ale Maciek, syn Ryśka, tego taksówkarza z "Klanu"... Wiesz o kogo chodzi?
Nie oglądam, ale kontynuuj...
Kodym: No wiesz, ojciec Polak, matka Polka, urodzili synka Mongołka. Taki polski Corky. Ja jestem na tym samym poziomie...
A You Tube znasz? Wpisz tam sobie: "O co chodzi". Tam jest taka piosenka o Maciusiu. [śpiewa] O co chodzi? Co się stało? Łazienka jest zamknięta, daj śrubokręt...
Marcin Ciempiel: O czym on mówi?
Szczerze mówiąc też się zagubiłem...
Kodym: Jak to o czym! Wszystkie zwierzęta i ludzie czekają na to samo. Wiesz na co? Na pójście do piachu, k**wa! Taki jest optymistyczny finał.
Słychać to na płycie, jesteś bardzo "melancholijny"... Czas mija, wszyscy umrzemy, i tak dalej (śmiech)...
Kodym: (śmiech) A tam, wypiłem jedno piwo i mnie k**wa zakręciło. Bo ja w ogóle nie piję, nie?
Apteka i zdrowy tryb życia?
Kodym: Jaki k**wa zdrowy tryb życia? Przecież u nas nie da się zdrowo żyć! W takim niezdrowym układzie? Człowiek k**wa nieregularnie je, nieregularnie śpi, ma status bezrobotnego, ale niezarejestrowany, nie mam ubezpieczenia... To znaczy mam ubezpieczenie - OC. A w przyszłym miesiącu kupię sobie "full casco".
[po raz pierwszy poważnym tonem] Słuchaj, ja jestem k**wa cienki w wywiadach. [już mniej poważnie] Za głupi jestem, jakoś mi się udało przepchnąć prawie wszystkie klasy podstawówki...
Co byś chciał jeszcze wiedzieć? Czy bardzo chciałbym mieszkać w Krakowie?
Szczerze mówiąc kompletnie mnie to nie interesuje...
Kodym: Naj-chęt-niej chciał-bym w sa-mym cen-trum w dziel-ni-cy Ka-zi-mierz (śmiech). K**wa, ale bym sobie na Wawel poszedł. Tam jest cały czas ten czakram, nie? Czakram-czyrak (śmiech). Chciałbym go dotknąć i się pozytywnie naenergetyzować. Ja bym sobie zapi**dolił właśnie takiego arrasa. Pasowałby mi do wystroju pokoju. Dałoby się to załatwić?
Nie wiem... To ja już dziękuję za rozmowę...
Kodym: To ja na koniec chciałbym jeszcze powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i nie ma się co martwić. Być może te kłopoty są przejściowe i musimy jeszcze chwileczkę wytrzymać. Pojutrze. Na końcu ciemnego tunelu świeci się malutkie światełeczko. Małe słoneczko, ale trójkątne. Czyli piecze-gwiazdka (śmiech).
Marcin Ciempiel: Nie wiem, o co chodzi.