Reklama

"Sala prób jest w mojej głowie"

Pod koniec stycznia 2005 roku ukazała się druga płyta firmowana nazwą Satellite, zatytułowana "Evening Games". Za jej powstanie odpowiadał Wojciech Szadkowski, perkusista, kompozytor i autor tekstów. Fani progrockowych dźwięków dobrze znają go z gry w nieistniejącym już zespole Collage. Założony w 2002 roku Satellite to autorski projekt Szadkowskiego. W rozmowie z Michałem Boroniem muzyk w długiej rozmowie wyczerpująco opowiedział o różnicach dzielących Collage i Satellite, o marzeniach z dzieciństwa, które wpłynęły na powstanie "Evening Games", współpracy ze słynnym grafikiem Markiem Wilkinsonem, a także o psie Huckleberry'm.

Nie tak miałem zaczynać tę rozmowę... Kilka dni temu został zamordowany Zdzisław Beksiński, autor m.in. obrazu, który znalazł się na okładce płyty "Moonshine" zespołu Collage, a także ojciec twojego przyjaciela, nieżyjącego Tomka Beksińskiego... Byłeś przyjacielem rodziny. Czy uważasz, że w tym przypadku można mówić o jakimś fatum? Wierzysz w takie rzeczy?

Reklama

Nie jestem w stanie zrozumieć tego, co się stało. Jestem w stanie zrozumieć to, co się stało z Tomkiem, natomiast nie jestem w stanie zrozumieć tego, co się stało z tatą Tomka. To zbrodnia. Chyba nie można nic więcej powiedzieć na ten temat. Nie mam zamiaru nawet tego komentować. Nie mieści mi się to w głowie.

Już o tym pewnie wielokrotnie mówiłeś, ale jak byś opisał różnice między Collage a Satellite? Przecież to są prawie ci sami muzycy, niewiele różniąca się stylistyka, podobny klimat nagrań.

Różnica jest podstawowa. Po pierwsze, Satellite jest moim projektem. I to w dodatku studyjnym. Charakter pracy nad materiałem jest różny, bo to są moje pomysły, moje aranżacje. Nie ma też prób, bo sala prób jest w mojej głowie. Nie ma pracy zespołowej nad materiałem. Coś takiego nie istnieje w przypadku Satellite. To jest pierwsza zasadnicza różnica.

Osoby występujące w Satelite - moi przyjaciele, oczywiście - mają funkcje bardziej muzyka sesyjnego, nie jest to czynne branie udziału w kreacji. To jest bardzo poważna różnica, która powinna wszelkie możliwe porównania odciąć.

Natomiast wiadomo, że podobieństwa stylistyczne będą, bo oba zespoły łączy moja osoba.

W Collage robiłem bardzo wiele rzeczy - muzykę, większość tekstów, pomysły aranżacyjne i koncepcyjne - w związku z tym człowiek nie ucieknie od samego siebie, cokolwiek by nie robił. Siłą rzeczy jest to więc kontynuacja mojej drogi. W pewnym momencie była ona połączona z drogą Collage, ale teraz to jest moja droga. Można by odwrócić tę sytuację i zapytać, ile Satellite jest w Collage, a nie, ile Collage jest w Satellite? To o to chodzi, że jest to moja osoba i jakaś tam koncepcja, moja natura, stylistyka, melodyka i trudno od tego uciec. Zresztą ja nie zamierzam tego robić.

Nie nawiązuję świadomie do Collage. Mój proces pisania piosenek jest taki, jak u większości muzyków, którzy nie mają za sobą żadnych szkół, nie są edukowani muzycznie, nie znają nut, nie wiedzą, jakich akordów używają, czyli bardzo intuicyjny. Ja gram na gitarze, mając pewne rzeczy ułożone, które słyszę w głowie. Potem dokładam tylko poszczególne części na zasadzie improwizacji, łącząc je ze sobą całkiem intuicyjnie. To jest kwestia tylko mojego wyczucia, melodyki i tak dalej.. Nie jest to żadne planowane działania, czy nawiązania.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Satellite

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje