Reklama

Reklama

"Natchnieniem zawsze jest miłość"


Piotr Rubik to jeden z najpopularniejszych polskich kompozytorów. Za sprawą piosenki "Niech mówią, że to nie jest miłość", zaśpiewanej przez Olgę Szomańską i Przemysława Brannnego, usłyszała o nim cała Polska. Utwór pochodzi z oratorium "Tu es Petrus" i zwyciężył w plebiscycie na Przebój Lata na Festiwalu Jedynki w Sopocie (2005). Popularność "Niech mówią, że to nie jest miłość" pociągnęła za sobą sukces całego oratorium, które w ciągu niespełna roku rozeszło się w ilości ponad 80 tysięcy egzemplarzy na płycie CD i ponad 18 tys. w wersji DVD.

Reklama

W połowie marca 2006 roku do sklepów trafiła pierwsza w pełni autorska płyta kompozytora, "Rubikon", zawierająca utwory napisane wcześniej przez Rubika dla różnych wykonawców, m.in. Edyty Górniak ("Dotyk"), Katarzyny Skrzyneckiej, Michałą Bajora, czy Tytusa Wojnowicza, oraz nagrania instrumentalne - dżingel telewizyjnych "Wiadomości", "Dzień X" ("Pożegnanie - 2/04/05, godz. 21:37") - motyw emitowany przez TVP jako znak żałoby po śmierci Jana Pawła II oraz tytułowy "Rubikon" (podkład do strony internetowej kompozytora).

Z tej okazji Emilia Chmielińska spotkała się z Piotrem Rubikiem. Kompozytor podsumował swój dotychczasowy dorobek, a także opowiedział o planach związanych z trzecim oratorium, następcą "Tu es Petrus".

Twoja ostatnia płyta "Rubikon", to podsumowanie dotychczasowej twórczości.

"Rubikon" rzeczywiście jest podsumowaniem mojej dotychczasowej kariery. To, że ta płyta się pojawiła, jest dla mnie niezwykłą satysfakcją. Cieszę się z tego, że tak dobrze się sprzedaje, a przede wszystkim z tego, że ludzie zaakceptowali mnie jako twórcę i że dzięki temu co robię mają trochę radości. To duża satysfakcja i radość, że ta płyta wreszcie jest - że udało mi się przeistoczyć z kogoś, kto stał gdzieś z tyłu, był niepozorny, gruby i "beznadziejnie wyglądający", w kogoś kto jest na przodzie i odnosi jakiś sukces.

To świadczy o tym, że można bardzo wiele osiągnąć - każdy może wiele osiągnąć, jeśli naprawdę wytrwale do tego podejdzie i będzie szedł za tym, co czuje.

 

Czy wśród utworów znajdujących się na płycie są jakieś ci szczególnie bliskie?

 

Wszystkie są mi bardzo bliskie, ponieważ nie potrafię rozdzielać swoich utworów na te, które lubię bardziej i na te, które lubię mniej. Na pewno bardzo bliskie jest "Pożegnanie" - ze względu na swój bardzo emocjonalny charakter, a także "Niech mówią, że to nie jest miłość " i "Dotyk" - to były takie kamienie milowe tego, co robiłem.

Jednak, tak jak powiedziałem na początku, każdy z tych utworów jest ważny - dlatego znalazł się na tej płycie.

 

Rubikon, podsumowanie kariery - oznacza, że teraz będziesz robił coś innego, w zupełnie innym klimacie?

Nie, absolutnie nie. Dalej będę robił swoje. Na pewno klimat będzie ten sam, ponieważ to jestem ja i nie zmienię się. Zawsze będę robił to, co czuję i "Rubikon" nie jest odcięciem się od przeszłości, ponieważ nie wstydzę się tego, co było.

Po prostu zaczynam kolejny etap, kolejny rozdział mojej twórczości. To tak jak z czytaniem książki - otwieramy kolejny rozdział i idziemy dalej.

Nad czym obecnie pracujesz?

W tej chwili piszę trzecią część oratorium "Psałterz wrześniowy", którego prapremiera odbędzie się 11 września w Kielcach, z orkiestrą Filharmonii Świętokrzyskiej i chórem Akademii Świętokrzyskiej. I to jest najważniejszy projekt, nad którym obecnie się skupiam.

Poza tym oczywiście jest wiele innych pobocznych, mniejszych projektów, jednak "Psałterz" jest najważniejszy.

Wychowywałeś się w muzykalnej rodzinie. Czy przez to zostałeś niejako "skazany" na to, by być muzykiem?

Nie, to nie było skazanie. Na pewno gdybym tego nie czuł i nie chciał, nigdy bym nie został muzykiem. Nie da się kogoś zmusić do tego, by tyle lat pracować tak naprawdę z wielkim poświęceniem. Oczywiście bardzo mi pomogła atmosfera w domu i to, że była w nim obecna muzyka. Jednak gdybym się w tym, co robię, nie spełniał i nie dawało by mi to radości i satysfakcji, to zająłbym się czymś innym.

A tak na marginesie - często powtarzam, że gdybym nie był muzykiem, na pewno zostałbym agentem służb wywiadu, bo to mnie zawsze pociągało (śmiech).

Jak myślisz, w czym tkwi sekret tego, że twoje płyty tak dobrze się sprzedają. Czego ludzie szukają w twoich płytach?

Myślę że ludzie odnajdują w moich płytach to, czego im potrzeba - czyli pewnego rodzaju wrażliwość, która została ostatnimi czasy zatracona. Bardzo często w muzyce kierowano się - ja też tego doświadczyłem - marketingiem, sprzedażą, trafianiem na siłę w czyjeś gusta.

Jednocześnie zapominano, że muzyka to jest piękna melodia, uczucia, wzruszenia i tego ludziom brakowało. I według mnie po prostu w tym tkwi cała tajemnica tego, że moje płyty odniosły sukces.

Artysta do tego, żeby tworzyć, potrzebuje natchnienia. W czym ty znajdujesz wenę twórczą?

Dla mnie natchnieniem zawsze jest, była i będzie miłość.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje