Reklama

"Jestem za pokojowym rozwiązywaniem konfliktów"

DJ Decks od lat wraz z Peją tworzy Slums Attack, najpopularniejszy hiphopowy skład w Polsce. Ich wspólny album "Na legalu?" (2001), osiągnął nakład ponad 65 tysięcy egzemplarzy. Decks, pozostający trochę w cieniu Peji, po zakończonej trasie "Na legalu?" zaszył się w studiu, by nagrać swój trzeci mixtape (dwa poprzednie, z nagraniami zagranicznych wykonawców, ukazały się na nielegalach). Efektem pracy jest produkcja, w której udział wzięła czołówka polskich raperów. Na płycie rymują min. Zipera, Włodu, Peja, OSTR, Tede, Vienio, Pele i Ascetoholix. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż Decks na swym mixtape jawi się nie tylko jako DJ, ale przede wszystkim jako znakomity producent, który przygotował trwający ponad 45 minut miks. "Mixtape Vol. 3" to pierwsza tego rodzaju płyta na polskim rynku. Promowały ją utwory: "Dario" (Ascetoholix) i "Zła dziewczyna" (Aśka & DJ Twister). Z DJ Decksem rozmawiał Maju (mhh.pl).

Zdradź nam, na jakim sprzęcie w tej chwili tworzysz? Chodzi mi zarówno o bity, jak i o miksy.

Reklama

Miksuję na dwóch gramofonach firmy Vestax, z igłami firmy Shure m447 i mikserze Rane 56. A jeżeli chodzi o muzykę, to mam w domu empecetkę 2000 XL. Co prawda stoi ona u mnie i niezbyt często jej używam, bo jakoś ciężko mi się z nią zapoznać bliżej. Używam także komputera z odpowiednim oprogramowaniem i kartą muzyczną.

Przejdźmy do twojego mikstejpa. Jest on porównywalny bardziej do płyt producenckich.

Wiesz, mikstejp to głównie inny podkład zmiksowany z inną acapellą, a tutaj jest tak jakby mój mikstejp producencki, moje wszystkie podkłady plus zaproszeni goście. Jest to na pewno coś innego niż zwykła płyta producencka.

Na twoim krążku goście pochodzą zarówno z Wielkopolski, jak również spoza niej. Jak długo pozyskiwałeś tak znakomitych MC?

Czy pozyskiwałem? Po prostu znałem się z nimi już dłuższy czas i zaproponowałem im współpracę na mojej produkcji.

Jak długo trwały przygotowania do realizacji "Mixtape vol. 3"?

Biorąc pod uwagą rozpoczęcie prac nad moimi podkładami, rozesłanie tego do gości, zaaranżowanie gotowych kawałków, wytłoczenie tego na winylu, zmiksowanie, trwało to bardzo długo - około 2 lat.

Startujesz w jakiś turniejach dla DJ-ów? Z jakim skutkiem?

Startowałem raz w "Vestax - ekstrawaganza", chyba dwa lata temu. Zająłem tam czwarte miejsce, nie miałem przygotowanego dobrze materiału i tak to się skończyło. Myślę, że gdybym przygotował jeden program więcej, to mógłbym tam zajść wyżej - no ale nie ma co gdybać, to była tylko i wyłącznie moja wina.

Już w kwietniu, na festiwalu "New Yorker 2", pojawiły się zapowiedzi twojego mikstejpa. Dlaczego musieliśmy czekać do sierpnia na jego premierę?

No widzisz, przedłużyło się wszystko, problemy z okładką, z wykończeniem tego wszystkiego. Wiem jedno - następną moją produkcję zacznę reklamować dopiero gdy będę pewny na sto procent, że wszystko jest gotowe.

Jak oceniasz w ogóle poziom djingu w Polsce?

Zauważyłem, że jeżeli chodzi o zawody, to w większości didżeje "starszej daty" odpuścili sobie i grają imprezy nie angażując się w żadne turnieje. Coraz więcej młodych zajmuje się turntablizmem i wychodzi im to już na pewnym poziomie.

Obecnie w Ski Składzie pojawił się nowy DJ. Co o nim sądzisz?

To SPH. Dobry DJ z Wałbrzycha.

Ty dołączyłeś do SLU dopiero na trzeciej płycie "Całkiem nowe oblicze". Jak poznałeś Peję?

Po raz kolejny to samo pytanie, no ale dobra. Komar, kolega z osiedla, który się z nim zadawał, przyprowadził mnie kiedyś do niego. To była impreza na targach, tam się jakoś poznaliśmy i od tego czasu zaczęliśmy się stopniowo coraz częściej widywać, aż w końcu współpracujemy do dziś.

Opowiedz mi jeszcze coś o swoich poprzednich mikstejpach. Czym różniły się od tego?

Na pewno były inne. Ponieważ tam nie musiałem zająć się warstwą muzyczną. Nie musiałem produkować tych podkładów i nie musiałem zapraszać żadnych gości. Po prostu wziąłem winyle zagraniczne i zmiksowałem osobno acapellę z innymi podkładami, dodałem skrecze. To były zupełnie inne mikstejpy niż ten.

Jak długo siedzisz już za gramofonami?

Pierwszą imprezę zagrałem pierwszego lipca albo pierwszego sierpnia 1997 roku w "Eskulapie". Pamiętam, że sami wtedy siedzieliśmy nad plakatami, sami roznosiliśmy ulotki po mieście, coś w tym było fajnego, ponieważ miło wspominam tamten okres.

A przedtem w domu?

To na pewno. Bawiłem się, w piwnicy miałem rozłożone dwa "gramofony" i coś tam tworzyłem.

Pierwszy twój gramofon to...?

Unitra. Mikser, to była już żenada, na klamerki jakoś robiliśmy, nawet nie umiem wytłumaczyć, na jakiej zasadzie to działało. Wiem, że jak nadusiłem klamerkę, to przestawał grać gramofon. Tam były jakieś blaszki, kumpel mi to zmontował.

Co sądzisz o DJ-ach w innych gatunkach muzyki?

Wiesz, każdą muzykę miksuje się inaczej, są tam jakieś podobieństwa, ale inaczej house, inaczej hip hop, jeszcze inaczej drum'n'bass, tak mi się wydaje.

Gdyby cię sytuacja zmusiła, dałbyś radę w innym gatunku?

Jeśli chodzi o zmiksowanie utworu, to sądzę, że bez problemu, tak by płynnie przejść z jednego na drugi utwór, nie miałbym z tym problemu.

Czy ty, podobnie jak Peja, masz konflikty z niektórymi ludźmi (wykonawcami)? Czy ty się po prostu odcinasz od tego?

Powiem ci tak: tworzymy zespół i w sumie, jeżeli konflikt ma Peja, to tak samo jak ja bym go miał. Może nie mam go tak bezpośrednio jak on, ale wiadomo, że stanę w konflikcie po tej samej stronie. Ogólnie jestem za pokojowym rozwiązywaniem konfliktów.

Pozostając przy Peji i SLU - która płyta jest ci najbliższa, przy której się najlepiej pracowało?

Najgorzej pracowało mi się przy płycie "I nie zmienia się nic...", najlepiej nad płytą "Na legalu?", no i na początku współpracy przy "Całkiem nowe oblicze" też było dobrze. Myślę, że najbliższa mi płyta to jednak "Całkiem nowe oblicze", ponieważ od tej produkcji rozpoczęła się moja oficjalna współpraca z Peją.

Opowiedz coś o twoim zainteresowaniu rugby.

Gram. Obecnie trenuję w "Chaosie", jesteśmy zgłoszeni do rozgrywek drugiej ligi. No i zobaczymy, jak to będzie, myślę że damy radę.

Nie boisz się o kontuzje?

Nieeee. Jakbym miał tak patrzeć, to na każdym kroku może ci się coś stać. Nie patrzę na to, że rugby jest postrzegane jako niebezpieczne. Pod żadnym pozorem. Co, nie będę grał, bo mi się palce połamią?

Opowiedz o koncertach. Gracie ich dużo, gdzie jest najlepsza publiczność?

Ostatnio mam chyba bardzo słabą pamięć, bo graliśmy, nie chwaląc się, około 180 koncertów i już wszystkich nie pamiętam. To tak, jakbyś się zapytał, gdzie graliśmy czwarty z kolei. Teraz jak przejeżdżamy przez Polskę, to co chwilę mówimy: o tu graliśmy, o i tu też. Były szczególne i mniej szczególne koncerty, ale teraz nie chcę niczego pominąć, bo tak od razu nie jestem w stanie sobie ich wszystkich przypomnieć. Najgorszy był chyba nasz koncert w "Maroko" w Sopocie, ale to było jeszcze za czasów "Całkiem nowego oblicza", albo "I nie zmienia się nic".

A dlaczego najgorszy?

Aż mi śmiesznie o tym gadać, ale chyba jedna osoba była przed sceną, reszta gdzieś po kątach pochowana. Spaliśmy na jakiś pufach i krzesłach w tym klubie. To był występ, który pamiętam jako najgorszy.

Udzielasz się teraz na płytach innych wykonawców?

Miałem zrobić remiks na singel dla Zipery, no ale padł mi komputer i nic z tego nie wyszło. Na razie odpoczywam, kolekcjonuję nowe brzmienia i zobaczymy. Pewnie niedługo ruszę z nowymi produkcjami.

Na zakończenie chcesz kogoś pozdrowić albo coś dodać?

Nie lubię za bardzo pozdrawiać, bo potem jest: "Czemu mnie nie pozdrowiłeś?!". Pozdrawiam moją kochaną dziewczynę i to by było na tyle.

Dziękuję za rozmowę.

import rozrywka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje