"100 procent muzyki"

Jeszcze nie tak dawno temu mało kto go znał. Robiąc to, co lubi najbardziej, czyli rapując, objawiał się powoli coraz szerszemu gronu słuchaczy. Występował często przed bardziej znanymi gwiazdami. Dzięki konsekwencji, ale przede wszystkim talentowi, dotarł już dość wysoko. Zagrał m.in. na pożegnalnym koncercie Paktofoniki, który był dużym wydarzeniem medialnym. To Żusto% - utalentowany artysta z Nowego Sącza. Rozmawiał znim Tomek Walkiewicz (mhh.pl).

Jak wspominasz swój debiut w Mega Clubie w 1997 roku?

Reklama

Pojechaliśmy, pierwszy koncert zagraliśmy. Zrobiliśmy to dobrze i wygraliśmy ten koncercik. Rap Festiwal Katowice, dobrze wspominam. Wtedy poznałem kilka osób z Katowic i w ogóle ze Śląska. Gana i Krisa, Anioła też. Wiesz, tam grali wtedy tacy wykonawcy, jak K44 z ich pierwszą płytą, Wyp3, Blackskreatch, Thinkadelic... Dobrze było, jak zresztą zawsze w Mega. Ale wiesz, to było sporo czasu temu, człowieku, teraz jakie konkursy... dość tego może. Rap trzeba grać, człowieku.

Zaraz po tym wydarzeniu, w "Klanie" znalazł się numer "Po raz pierwszy". Jak do tego doszło?

A to jakieś szczególne wydarzenie? Cieszę się. Poznałem kilka osób w studiu w Katowicach, jak ten numer kręciliśmy. Tam był Rah, jego ekipa. Wtedy jako Mzd coś tam nagrywali, coś tam trzaskało, wiesz o co chodzi, i te czasy w ogóle to inne ,lata w stylu '97, '98. Ten kawałek poszedł na płytę trochę dzięki nim, bo my o tym nawet nie myśleliśmy. I to chyba tyle o tym.

Śmiesznie było z bitami w tamtych czasach. Robimy podobne rzeczy, robimy po prostu rap. Wiesz, bierzesz majka i mówisz jak jest. Przy tym szlif, styl i koncerty, daleko i blisko, tak to się powinno kręcić. Tu na razie bez zmian, się kręci.

W tym samym roku wzięliście udział w dwóch festiwalach: w Mielnie i w Spodku. Opowiedz coś o tym.

To było dawno. Wtedy ogólnie dużo koncertów się grało, dziesiątki, człowieku. W Mielnie był festiwal, rekordy czasu biło się i takie tam letnie fazy w stylu Bałtyk, słońce i... reszty się domyśl, proste. Było tam sporo ludzi, ze 20 tysięcy, publiczność w sumie spoko, jak zawsze na tego typu festiwalach. Tam grały głównie znane polskie gwiazdy, jeszcze bardziej polskiego rocka, jak wiesz co mam na myśli. Te najbardziej lubiane przez różne Fryderyki, czy inne statuetki wymyślone dla wymyślonych. Nie tak jak polski rap.

Jak na te lata, a jeszcze byłem przecież nastoletnim wariatem, to przyznam, że była to dobra dawka energii na długie lata rozwoju. To było raczej relaksacyjnie pięć dni spania na plaży, z gramofonami i z płytami pod namiotem, ale sporo się nauczyłem, jeśli chodzi o kontakt z tak odjechaną publicznością... Przecież tam było wszystko - dzieci kwiaty, rastamani, zresztą wiesz o co chodzi. Podpatrzyłem też sobie w akcji organizatorów tej masówki. Dobry wypad, czasami wspominam i tak to.

Spodek po raz pierwszy... Odjazdy to impreza, której nie powinno się bliżej przedstawiać. Oldskulowcy na pewno wiedzą o co chodzi. Miałem z ludźmi tę przyjemność, zagraliśmy tam na bocznej scenie kilka lat temu. K44 też tam grali, jeszcze z Magikiem, tylko na dużej scenie. Nasze demo zostało, człowieku, wybrane z 500 innych, byliśmy tam w imieniu nas wszystkich, pokazaliśmy że hiphop można grać wszędzie. Sektor B chyba też tam grali. Było dobrze, powiem nawet - żałuj że nie byłeś.

Podobno po festiwalu Odjazdy '97 w Spodku, zaczęliście współpracować z Kalibrem?

No nie, jeździliśmy razem na koncerty, graliśmy przed nimi supporty. Poznaliśmy się, mamy wspólnego znajomka Skawę. To nie tak, że jakaś współpraca koncertowa, po prostu jeździliśmy na koncerty i mieliśmy okazję też coś dobrego pokazać. Puściliśmy z dymem trochę darów natury, podobne fazy wtedy mieliśmy.

Sporo dobrych koncertów jest w naszej pamięci. Każdy robi swoje i w tym wypadku też nie ma wyjątku. Oldskulowe lata, początki przygody podróżnika z gramofonem i samarą, i przede wszystkim początki N.I.K.A. Squat, człowieku.

Właśnie wspomniałeś o N.I.K.A Squat, jesteś też w projekcie Nikłe Myśli. Przybliżyłbyś nam te dwie formacje?

Nikłe Myśli to jest projekt, który powstał pod koniec 1999 roku, zainicjowany przez Decybela Emsis, wiadomo, J.A.R.O.S i Żustoprocent styl. Zrobiliśmy instrumentalną wersję klimatu nowosądeckiego stylu. Dużo sentymentalnej może, ale dobrze przemyślanej, dobrze złożonej muzyki, opartej na dobrych jazzowych loopach i najlepszych, człowieku, bitach. W sumie tam jest 7 klimatowych kawałków, robiliśmy to przez parę miesięcy, żeby to jakoś brzmiało. Puściliśmy to w teren, bez żadnego rozgłosu.

DJ Trakmajster zrobił projekt "Manewry Ciętego Dźwięku" i na tym pojawił się kawałek "Nikłe Myśli", jako ja Versus Jaros na SL 1200 razy dwa. Skrecze, muza... coś takiego. Dobra składanka - turntablizm zawsze lubię słuchać, mam fazę na tego typu dźwięki bez nawijki. Wiem, że DJ potrafi nieraz więcej powiedzieć używając fejdera, niż MC używając majka. Tak to widzisz jest, że muszę w tym uczestniczyć, bo czasami się duszę w tym syfie.

Respekt. N.I.K.A Squat jest i będzie, dzięki triu Jaros, Bartek i Żustoprocent, na zawsze. Organizujemy imprezy dla chętnych odbiorców przekazu, który kryje w sobie hip hop wielkich i 100-tysięcznych miast. Pod oficjalnym logo "Enikaeskuate" pracujemy od lat, w październiku robimy 7. urodziny, ale tortu nie będzie, za to spora dawka dobrego rapu z południa.

Dlaczego jako Decybel do tej pory nie wydaliście albumu?

Płyt u wydawców nie było, ale to nie jest wyznacznik przy ocenie dobrego rapu, przynajmniej nie dla mnie i dla moich ludzi. Byliśmy z Jarosem na "Wkurwionych" Volta, z tym naszym "Nowy Sącz styl", na innych projektach wielu moich znajomych z południa nagrywałem rymy. Różne są tego historie, ja sam nie wiem. Głównie z tego powodu, że coś trzeba doszlifować, żeby to pokazać i na to poświęciliśmy najwięcej czasu. Zresztą to też nie jest tak do końca, że nie było żadnych prób. Jak już to trochę doszlifowaliśmy, to się zaczęły pojawiać inne problemy z ludźmi, którzy lubią te problemy stwarzać.

Życie stwarza różne sytuacje, jeden musi robić to, drugi tamto. Wiesz, są też ci tajemniczy wydawcy, którzy cicho rozpływają się w swojej mgle. Ale to nie jest tak, że Decybel nic nie wyda. Żustoprocent, człowieku, coś nagra dla ludzi, żeby sobie tego posłuchali na dobrym sprzęcie i na słuchawkach. To jest nowe dla ludzi, dla mnie kolejny specjalny etap hip hopu, który nie wiem, gdzie mnie zaprowadzi. Posłuchaj o czym w mojej trawie piszczy, może jakiś dobry bit, co? Może tak jak zabrzmiały na płycie INS relacja bity z N.S., może jakoś inaczej jeszcze.

Jest taka przyjemna nisza w tym całym rapowym bajzlu i trzeba ją skutecznie wypełnić czymś świeżym, ale starym, prawdziwym, człowieku. Dam ci dawkę energii nie jakiejś pozytywnej czy negatywnej, ty pomyśl już dzisiaj co z nią zrobić jutro, tak jest nie inaczej. Od ciebie zależy, co z tym będzie dalej, bo i tak to ocenisz. Wiesz, bodziec, akcja i reakcja. Na to wszystko dochodzi moda na reaktywację i masz wszystko.

Planujesz wydanie teraz solówki?

Solówka tak, też chciałbym ją wydać. Są już plany, zobaczymy jak będzie z realizacją. Pomagamy sobie tutaj, w Nowym Sączu. Są ludzie ze sporym zapleczem, zarówno ze strony muzycznej, jak i lirycznej, więc wiesz, człowieku, będzie rewolucja. Nagrywam u Wodziego w Drakkar Studio, tutaj w Nowym Sączu. Tu jest najlepiej, jeśli chodzi o klimat do nagrywania.

Szukaj dalszych informacji, jak chcesz wiedzieć co i jak. Na pewno oprócz mojego projektu zrobimy składankę z moimi ludźmi z południa, ogólnie z Nowego, Krk, Sanoka, Tarnowa, Bielska może też. Jest nas trochę.

Kto będzie producentem bitów?

Realizuję swój pomysł ze swoimi bitami, ale będą inne, chętnych nie brakuje do robienia rapu. Nabrałem do swoich bitów jakiegoś respektu, przez tyle lat sklejania. Na pewno Jarosa chciałbym usłyszeć jakiś podkładzik i pewnie wariatów zza wielkiej wody, parę bitów ściągnąć, taka jest opcja. Skrecze? DJ Celu na pewno się pojawi, mój ziomal z Tarnowa. Jarosa też bym chciał, on ma dobrą rękę i dobre wyczucie. Dobre cuty, graby... wiesz, dobra didżejka. Może krakowscy DJ-e się zgodzą, jak ich zapytam. Z raperów Wodzi na pewno się pojawi, Jaros pewnie też, Misiek z Emblematu, BeGie z Pasji, Daba chciałbym usłyszeć też.. Bastka i Tobiasza z Intoksynatora. Na pewno Waldi z Iluminacji. Mikołów, Baka chciałem tam na jakiś sprytny human beat i na rym. No i jakieś kobiety z aksamitnymi głosami i nie tylko - Kinia się pojawi, fajna Aneta może również...

Jak dalej nie wiesz, czy to będzie to, czego szukasz, to słuchaj wszystkiego, co wychodzi pod logiem Żustoprocent na naszych czy innych projektach. Na kolejnej składance Volta będzie dobry kawałek, ponownie południe do centrum, hip hop produkcja. Albo oglądaj telewizję, muzyczne stacje człowieku, tam poszukaj mojego klipu "Rewolucja"... Klip robiliśmy sami tutaj, w N.S., z Wojtkiem Węgrzynem - on realizował moje fantazje dotyczące kręcenia teledysków. Będzie tego więcej, ludzie tego potrzebują.

Jak wspominasz pożegnalny koncert Paktofoniki, na którym grałeś?

To jeden z lepszych koncertów, na jakich zagrałem, a było ich kilkadziesiąt, wszystkie pamiętam, ale obecnie ten jest w pierwszej dziesiątce udanych. Mistrzostwo po prostu. Tłumy, człowieku. 5000 ludzi się ruszyło około 18., jak Żustoprocent zagrał koncert. Ja to po prostu zaje**ście lubię ten rap koncertowo, to pobudza moją wyobraźnię lepiej niż używki, niektóre może...

Zagraliśmy to dobrze, ale nie bardzo dobrze - wiem, że każdy następny koncert będzie lepszy od poprzedniego. Ten w Spodku jest jeszcze świeży. Wiesz, to dobrze, że tyle zainteresowanych osób potrafiło przyjść na jeden koncert hiphopowy. Trzymajcie tak dalej, bez was nie byłoby rapu, więc nie dawajcie się oszukać dyskotekom i przychodźcie na koncerty hiphopowe w waszych miastach. Bierzcie przykład z tych, którzy jeszcze potrafią coś ciekawego i przyzwoitego z tym rapem zrobić. Pozdrawiam was... Enikaeskuate was pozdrawia.

Dzięki za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje