Reklama

Nie żyje Steve Mackay z The Stooges. Miał 66 lat

Steve Mackay, saksofonista współpracujący z Iggym Popem i grupą The Stooges zmarł 11 października na sepsę.

Steve Mackay (na zdjęciu z saksofonem) miał 66 lat

Mackay w stanie ciężkim trafił do szpitala w Kalifornii we wrześniu 2015 roku.

Reklama

O złym stanie muzyka poinformował wówczas fanów gitarzysta James Williamson:

"Nasze modlitwy są teraz przy Stevie i jego żonie Patti. Steve zawsze był ważnym członkiem naszego zespołu, a w zeszłym roku wspomógł mnie na kilku utworach na mojej solowej płycie" - oświadczył gitarzysta.

Kolejne dni nie przynosiły poprawy stanu artysty. W wyniku postępującej sepsy, przestawały działać kolejne narządy, co doprowadziło do śmierci muzyka. Informację potwierdził Iggy Pop:

"Steve był klasycznym facetem, żyjącym w Ameryce w latach 60., pełnym szczodrości dla całego świata. Kiedy łapał za saksofon rozświetlał całe otoczenie" - możemy przeczytać.

Steve Mackay pierwszy raz pojawił się na płycie The Stooges w 1970 roku. Współpracował z formacją również przy ich dwóch ostatnich albumach "The Weirdness" oraz "Ready To Die".

65-letni muzyk w przeszłości współpracował również z m.in. Violent Femmes, Carnal Kitchen oraz Estel.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stooges | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje