Reklama

Lorde odwołała koncert w Izraelu. "Dewotka poddała się presji"

Z powodu fali krytyki, jaka spadła na Lorde, wokalistka postanowiła odwołać swój koncert w Tel Awiwie. Ta decyzja nowozelandzkiej gwiazdy również nie wszystkim się spodobała.

Lorde odwołała swój koncert

Wielu artystów i muzyków połączyło się w bojkocie kulturalnym Izraela (ruch nazywany BDS), w proteście przeciwko polityce tamtejszego rządu, okupowaniu Palestyny i traktowaniu Palestyńczyków.  

Reklama

Lorde zdecydowała się odwołać swój występ w Tel Awiwie po tym, jak dwoje pisarzy z Nowej Zelandii - Nadia Abu-Shahab i Justine Sachs - napisali do niej list otwarty, w którym nalegają na zbojkotowanie Izraela i uzasadniają dlaczego. Według nich koncert Lorde w Tel Awiwie byłby równoznaczny z okazaniem poparcia dla polityki Izraela.

Zaplanowany na 5 czerwca 2018 roku występ w Tel Awiwie miał być częścią trasy koncertowej promującej drugi album Lorde zatytułowany "Melodrama".

Nowozelandzka wokalistka wydała specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy powody swojej decyzji. Podkreśliła w nim, że "otrzymała przytłaczającą liczbę wiadomości i listów oraz odbyła wiele dyskusji z ludźmi o różnych poglądach". Dodała również, że zaplanowanie koncertu w Izraelu nie było właściwe.

Izraelski minister kultury Miri Regev wyraził nadzieję, iż piosenkarka przemyśli jeszcze swoją decyzję.

Decyzja Lorde o odwołaniu koncertu w Tel Awiwie również nie przeszła bez echa. Wokalistka została publicznie skrytykowana przez aktorkę Roseanne Barr, znaną z popularnego w latach 90. serialu "Roseanne".

"Zbojkotujcie tę dewotkę... Lorde poddała się presji ze strony BDS i odwołała występ w Izraelu" - napisała Barr na Twitterze. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lorde

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama