Podczas procesu w sprawie zagadkowego zgonu Michaela Jacksona, w którym lekarz artysty Conrad Murray oskarżony jest o nieumyślne spowodowanie śmierci, zeznawał jeden z ochroniarzy gwiazdora.
Alberto Alvarez ujawnił, że Paris i jej starszy brat Prince (13 lat) weszli do pokoju, w którym medyk próbował reanimować Króla Popu. Ochroniarz przebywał w sypialni artysty i obserwował, jak Murray nieudolnie chce pomóc artyście.
"W pewnym momencie do pokoju weszli Prince i Paris, która zaczęła płakać i krzyczała 'Tatusiu!'" - powiedział przed sądem.
"Murray rzucił do mnie: 'Wyrzuć je stąd' i dodał, że dzieci nie powinny widzieć swojego ojca w tym stanie" - relacjonował Alvarez.
Ochroniarz próbował uspokoić dzieci Jacksona, zapewniając je, że wraz z lekarzem zajmie się ich tatą.
Alvarez zdradził również, że Murray nakazał mu uprzątnięcie lekarstw i podmienienie torebki z propofolem, który zabił Jacksona, na inną substancję.
Na koniec Alvarez zeznał, że według niego Michael Jackson nie żył w momencie, gdy Murray udzielał mu pierwszej pomocy.
Posłuchaj piosenek Michaela Jacksona w Mieście Muzyki!, otwiera się w nowym oknie
Michael Jackson nie żyje - sprawdź nasz raport specjalny!









