Reklama

Niech żyje nasza Republika!

Kasia Kowalska "Kowalska-Ciechowski-Moja krew", Universal

"To po prostu piękne piosenki" - mówi Kasia Kowalska o utworach Grzegorza Ciechowskiego i jego Republiki. Faktycznie, są one piękne.

Reklama

Kowalska pierwsze poważne solowe kroki na muzycznej scenie stawiała pod opiekuńczym okiem właśnie Ciechowskiego. To właśnie wokalista Republiki zajął się produkcją debiutu Kowalskiej. Do dziś płyta "Gemini" (1994) jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów polskiego rocka kobiecego początku lat 90., kiedy to triumfy święciły Edyta Bartosiewicz, Kasia Nosowska czy właśnie Kowalska.

Od czasu śmierci Ciechowskiego w 2001 roku, wielu artystów sięgało po jego piosenki, z mniejszym lub większym powodzeniem. Choć powoli zbliża się 10. rocznica odejścia lidera Republiki, nie słychać, by projekt Kowalskiej był próbą podpięcia się pod okrągły jubileusz. W dodatku na płycie "Kowalska-Ciechowski-Moja krew" wokalistka podchodzi do jego twórczości z szacunkiem (to w końcu ma być hołd dla muzycznego mentora...), ale nie na kolanach.

Szargania świętości nie ma, lecz Kowalska pozwala sobie też na odchodzenie momentami od oryginałów. Garażowego "Tak... tak... to ja" nie powstydziliby się Queens Of The Stone Age (eksplodująca grunge'owym brudem gitara Jerzego Runowskiego). W "Republice" wyróżnia się galopująca trąbka i nerwowe organy, "Obcy. Astronom" błyska jazzującymi pluskami, a "Moja krew" urzeka walczykowatym rytmem (świetny saksofon Tomasza Dudy, związanego z jazzowymi projektami Pink Freud, Bendem Marcina Maseckiego czy Anią Dąbrowską).

W dodatku "Kowalska-Ciechowski-Moja krew" to nie jest studyjny projekt przygotowany na zimno, lecz kipiący emocjami (posłuchajcie choćby "Kombinatu" czy "Telefonów") zapis koncertu z trójkowego Studia im. Agnieszki Osieckiej. Surowość republikańskich nagrań łagodzą takie instrumenty, jak gitara cuatro, lap steel, bandoneon, cymbałki czy tamburyn.

"Warto, by znów ludzie mogli te świetne utwory usłyszeć, by nie stały się martwą i archiwalną klasyką. Te piosenki muszą żyć, a żyją tylko wtedy, gdy je razem słuchamy" - napisała w książeczce do płyty Kasia Kowalska.

Warto po nie sięgnąć - "Nieustanne tango", "Telefony", "Republika", "Nie pytaj o Polskę", "Kombinat", "Tak... Tak... To ja" to przecież absolutna klasyka. A wersje Kowalskiej - może się narażę co niektórym fanom w biało-czarne pasy - są po prostu pyszne.

8/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje