Reklama

Muzyka na plus, wokal na minus

Jacek Kuderski "Kolonia fabryczna", Polskie Radio

Drugi solowy album basisty Myslovitz to pozycja o wiele bardziej udana od debiutanckiego i retrospekcyjnego "Xperymentu 2004-2007", choć powielająca słabość tamtego wydawnictwa.

Reklama

Przypomnijmy, że Jacek Kuderski to autor największego jak do tej pory przeboju Myslovitz - "Długość dźwięku samotności". To oczywiście ułamkowy wkład muzyka w twórczość zespołu, ale też najbardziej wyrazisty dowód na to, że Jacek Kuderski kompozytorem jest uzdolnionym i znakomitym. Dwie solowe płyty dorzucają do tej laurki jeszcze jeden przymiotnik - płodny. O ile wspomniany "Xperyment 2004-2007" kolekcjonował kompozycje skomponowane na przestrzeni kilku lat, to już "Kolonia fabryczna" awizowana jest jako album spójny - przynajmniej pod względem czasowym. Bo w kwestiach stylistycznych basista Myslovitz pozwolił sobie na fragmentami brawurowe wycieczki, które w macierzystym zespole raczej by nie przeszły.

W otwierającej "Bezsenności" czuć delikatny klimat reggae, "Kolejny raz" brzmi jak kompozycja Air z obciachowym dyskotekowym, ale mimo wszystko zjadliwym, wejściem w refrenie. Zresztą taneczne bity pojawiają się na "Kolonii fabrycznej" - jak na przykład w utworze tytułowym - zaskakująco często, jak na dzieło muzyka kojarzonego ze sceną rockową. To bynajmniej żaden zarzut, a stwierdzenie szerokich horyzontów Jacka Kuderskiego i jego kompozytorskiej wszechstronności.

Co bije po uszach, to mocna inspiracja latami 80. I to nie tylko syntezatorową estetyką tamtego okresu, bo taki "Metalowy ptak" pobrzmiewa liverpoolskimi La's, a "Muzyka" to już klasyczny shoegaze ze stranglerowskimi klawiszami. Zaskakuje lodowate brzmienie gitar w zimnofalowym, inspirowanym najpewniej Clan Of Xymox utworze "Miłość, zazdrość i rozstanie". Świetny jest liryczny i subtelny "Pył na wietrze", chyba najciekawsza kompozycja na płycie.

Niestety, dobre wrażenie zbudowane przez chwytliwe melodie i podkłady instrumentalne, rujnują partie wokalne. Jacek Kuderski ma świadomość, że wokalistą wybitnym, a nawet dobrym nigdy nie był i nie będzie. Stąd próby zamaskowanie nieudolności przetworzeniem wokalu, nie do końca zresztą udane.

Drugi przytyk dotyczy tekstów, które z jednej strony można ocenić jako chęć postawienia na prostotę i czystość przekazu, a z drugiej strony zarzucić im banał, a nawet siermiężność. Najlepszym, a raczej najgorszym tego przykładem jest autobiograficzna "Muzyka". Ze względu na szacunek dla Jacka Kuderskiego jako muzyka i kompozytora, odpuszczę sobie pastwienie się nad tekstem piosenki. Zaznaczę natomiast, że pod względem muzycznym "Muzyka" to jeden z jaśniejszych fragmentów "Kolonii fabrycznej".

Na koniec trzeba sobie zadać pytanie, jak na "Kolonię fabryczną" spoglądalibyśmy, gdyby została wydana przez anonimowego artystę? Wniosek jest jeden - bardzo krytycznie, także dlatego, że momentami słychać w brzmieniu płyty, że została nagrana metodą chałupniczą. Jednocześnie album ten ma potencjał, który wymagałby jednak zaangażowania wokalisty z prawdziwego zdarzenia i zdolnego kompozytora tekstów. Wtedy "Kolonia fabryczna" straciłaby pilnie strzeżony przez basistę Myslovitz status albumu stricte solowego. Z jakim efektem? Być może odpowiedź na to pytanie da kolejny album artysty.

5/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jacek | recenzja | Jacek Kuderski | muzyka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje