Reklama

The Voice Of Poland

"The Voice of Poland": Problem z bitwami. Trenerzy źle wykorzystują kradzieże?

Bitwy w "The Voice of Poland" to najbardziej emocjonujący etap programu, ale i ten, w którym pojawia się najwięcej kontrowersji. System kradzieży nie ułatwia również działania samym trenerom. Jego ofiarą padli kolejni lubiani przez widzów uczestnicy.

Trenerzy w trakcie bitew w "The Voice of Poland"

Bitwy w "The Voice of Poland" to jeden z najciekawszych momentów talent show TVP. Podczas niego trenerzy zestawiają swoich podopiecznych w duety i tria. Uczestnicy rywalizują o względy jurora, który do nokautu może zabrać tylko jednego śpiewającego.

Reklama

Inni trenerzy mogą zdecydować się na kradzieże, których mogą dokonywać w tej edycji bez limitu. Do następnej fazy show przejdzie jednak tylko jeden skradziony uczestnik. Od 2019 roku producenci programu zdecydowali, że znoszą limit trzech kradzieży w etapie. Jak tłumaczono, miało to zwiększyć emocje.

Czy producenci osiągnęli swój cel? Wydaje się, że tak, chociaż przybywa widzów, którzy narzekają na konstrukcje bitew i regulamin programu. Dostało się też trenerom za ich decyzje.

Najwięcej emocji wzbudziły dwa rozstrzygnięcia - dotyczące Julianny Olańskiej oraz Miłosza Mogielskiego.

Olańska walczyła w bitwie z Bartoszem Utrackim. Ich wykonanie "Miłość miłość" (zobacz!) trafiło w gusta trenerów. "To była bardzo fajna, wyrównana walka. Pięknie weszliście w utwór. Gratuluję" - chwaliła Edyta Górniak. "Cudownie, jestem oczarowana" - mówiła Urszula Dudziak.

Zachwytów nad uczestniczką nie krył też Michał Szpak. "To jest kolejny duet, który zasługuje na to, aby zostać w programie" - stwierdził.

Tomson i Baron musieli podjąć trudną decyzję i postawili na Utrackiego. Jednak nikt nie zdecydował się na kradzież Olańskiej, w tym Szpak, który najmocniej bronił duetu.

Widzowie są rozczarowani również brakiem kradzieży w przypadku Miłosza Mogielskiego. Edyta Górniak podczas przesłuchań w ciemno obiecywała młodemu wokaliście, że z nią jest w stanie dojść aż do finału programu. Gdy przyszło jednak do wyboru w bitwach, trenerka postawiła na Ignacego Błażejowskiego. Chwalony uczestnik również nie przekonał żadnego z trenerów do kradzieży.

Za brak decyzji i skąpe wciskanie przycisku "kradzież", mimo braku limitów, widzowie skrytykowali siedzących na fotelach gwiazdorów. Coraz częściej słychać też głosy, że reguły bitew muszą zostać zmodyfikowane.

W amerykańskiej edycji "The Voice" podczas bitew trenerzy mogą uratować dwóch uczestników. Co ciekawe możliwość kradzieży, a nawet uratowanie uczestnika ze swojej drużyny, istnieje również podczas kolejnego etapu, czyli nokautu.

Przez kilka sezonów w USA istniała też opcja przywrócenia pożegnanego na etapie bitew lub nokautu uczestnika. O powrocie decydował trener, a uczestnik trafił do odcinków na żywo. Być może któreś z wyżej wymienionych rozwiązań zobaczymy już w przyszłej edycji programu.

INTERIA.PL

Reklama