Reklama

The Voice Of Poland

Kamil Bednarek o "The Voice of Poland": Zupełnie nie wiedziałem, co zrobić

Tomasz Kammel określił nowego jurora "The Voice of Poland" - Kamila Bednarka jako "prawdziwego przeżywacza", ze względu na to, jak dużo mówi o emocjach. Wokalista opowiedział o swoich wrażeniach z dotychczasowej pracy przy programie TVP.

Kamil Bednarek jest nowym trenerem "The Voice of Poland"

Przypomnijmy, że w tym sezonie doszło do sporych roszad na fotelach trenerskich w "The Voice of Poland". Jedynym jurorem z poprzedniej edycji jest Michał Szpak. Do programu po roku przerwy wrócili Tomson i Baron.

Reklama

W zupełnie nowej roli odnaleźć musieli się: Kamil Bednarek oraz Margaret.

Posłuchaj utworu "Milczące Lasy" - nowej piosenki Kamila Bednarka!

PAP Life: Czy gdy zaproponowano ci stanowisko jurora w "The Voice of Poland", to miałeś poczucie, że jesteś już w takim punkcie kariery, że możesz być mentorem dla innych?

Kamil Bednarek: - Trochę się nauczyłem przez 10 lat swojej kariery. Myślę, że mam już taki bagaż doświadczeń, który pozwala mi oceniać innych. Nie czuję się zbytnio na siłach, żeby być nauczycielem śpiewu. Sam parę razy uczęszczałem na lekcje, żeby poprawić emisję, bo zdzierałem sobie głos. Ale tutaj chodzi też o to, żeby być trenerem mentalnym. Uczestniczy borykają się z wielkimi emocjami, które zaciskają im krtań, spinają całe ciało. I ktoś taki jak ja jest po to, by uchronić ich przed destrukcyjnym działaniem emocji. W tym jestem lepszym trenerem, niż w nauczaniu śpiewu.

Jak wspominasz swoje pierwsze chwile w fotelu jurorskim?

- Jestem przyzwyczajony do sceny, tam czuję się najswobodniej. Natomiast podczas pierwszych przesłuchań w programie byłem trochę zdenerwowany i zawstydzony. Już kiedyś pełniłem rolę jurora - w "Bitwie na głosy", ale to było dawno temu. Gdy znalazłem się w nowym programie, pomyślałem sobie: 'Jestem w 'The Voice of Poland', w jubileuszowej edycji i będę zaraz oceniał". Czasami mnie to paraliżowało. Ale potem atmosfera sprawiła, że się rozluźniłem.

Co cię zaskoczyło w "The Voice"?

- Ilość talentów. Tych programów było tak wiele, że myślałem, że mnie już nic nie zaskoczy, jeśli chodzi o wokal, itd. A jest parę osób, których głos sprawił, że szczęka mi opadła. W programie zobaczyłem np. śliczną 17-latkę, ale z głosem jakby 30-latki.

Jak do tej pory, który moment w programie był dla ciebie największym wyzwaniem?

- Najgorszy był dla mnie etap bitew. Myślałem, że łatwiej sobie poradzę z wyborami. Miałem sześć par i przy dwóch zupełnie nie wiedziałem, co zrobić. Było tak, że stawiałem na kogoś po pierwszych przesłuchaniach, a okazało się, że kolejną piosenkę całkowicie "położył". Pojawia się też ktoś, kto nie zachwycał aż tak na początku, ale cały czas się rozwija i lepiej od innych radzi sobie z presją. To jest moment, kiedy musisz wyprzedzić czas i wyobrazić sobie, czy dana osoba jest na tyle gotowa, żeby zacząć profesjonalną karierę.

Zapewne twoją głowę zajmuje teraz nie tylko "The Voice"?

- Przygotowuję się do płyty i jesiennej trasy w wersji akustycznej. Myślę, że podczas trasy dokonamy przeglądu 10 lat naszej twórczości. Nasze kawałki zyskają nowe życie. A jeśli chodzi o album, to będzie to pierwsza płyta, którą stworzę z producentem muzycznym.

Taka gwiazda jak ty obywała się wcześniej bez producenta muzycznego?

- Do tej pory wszystko robiłem sam z chłopakami. Tworzyłem w domu szkielet utworów, oddawałem się jakimś przeżyciom. Nad moimi pomysłami pracowaliśmy później na próbach. Korzystałem z wiedzy kolegów, którzy są lepiej wykształceni muzycznie niż ja. Jednak w końcu poczułem, że zamknąłem się w pewnych ramach muzycznych i moje pomysły trochę się powielają. Uznałem, że pokażę nowej osobie, co udało mi się na razie zrobić, żeby ten ktoś przewrócił to do góry nogami. Nie chcę teraz zdradzać nazwiska producenta, ale jest ono znane i szanowane. Myślę, że powstanie coś ciekawego, że będziecie zaskoczeni.

Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bednarek | The Voice Of Poland