Reklama

Open'er Festival 2022

Open'er Festival 2022: konferencja prasowa po ewakuacji. "Bezpieczeństwo przede wszystkim"

W piątkowy wieczór organizatorzy Open'er Festival zdecydowali się pierwszy raz w historii ewakuować teren festiwalu. Wszystko ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne na terenie imprezy. Następnego dnia zorganizowano konferencję prasową.

W piątkowy wieczór organizatorzy Open'er Festival zdecydowali się pierwszy raz w historii ewakuować teren festiwalu. Wszystko ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne na terenie imprezy. Następnego dnia zorganizowano konferencję prasową.
Ewakuacja Open'er Festivalu /Karol Makurat /Reporter

Oficjalna decyzja o ewakuacji Open'era została podjęta około godziny 19:30. Organizatorzy zdecydowali się przerwać trwające w tym czasie na terenie festiwalu koncerty oraz ogłosili, że wszyscy uczestnicy muszą opuścić teren wydarzenia.

"Bardzo prosimy o zachowanie spokoju i podążanie w kierunku wyjść" - wyświetlono komunikat na każdym z koncertowych ekranów. Puszczono go również z głośników.

Później organizatorzy wydali oficjalne oświadczenie, w którym przeprosili za "niedogodności" i zapowiedzieli, że festiwalowicze dostaną specjalne vouchery w ramach odszkodowania. 

Reklama

W sobotę o 17:30 odbyła się konferencja prasowa, na której szef agencji Alter Art i dyrektor Open'er Festival, Mikołaj Ziółkowski, odniósł się do sytuacji z poprzedniego dnia. "Wczorajsze warunki pogodowe stały się bardzo niebezpieczne dla uczestników. Zanotowaliśmy wiatr od 60 do 100 km/h, nawałnice, opady. Pierwszy raz od 20 lat należało przeprowadzić ewakuację. Chodzi o to, żeby nikt nie zginął, nie był ranny, chodzi o bezpieczeństwo uczestników" - powiedział Ziółkowski. 

Dodał również, że podjąłby taką decyzję kolejny raz oraz uznał ewakuację za sukces. "Ewakuowaliśmy blisko 60 tysięcy osób. Kilka kilometrów od festiwalu ten sam front wyrywał drzewa. Tu nie ma w ogóle alternatywy, bezpieczeństwo jest najważniejsze. Życia nikomu nikt nie przywróci" - skomentował oraz podziękował służbom i pracownikom za pomoc w sprawnym przeprowadzeniu ewakuacji. 

"Dua Lipa nie była w stanie zostać, ma napięty harmonogram, to tak nie działa, że artysta na jej poziomie może zostać dzień dłużej" - tymi słowami odpowiedział na pytanie o odwołany koncert piosenkarki, na który czekało najwięcej fanów. 

Odniósł się również do plotek o rzekomym ataku nożownika na scenie.

"Trudno mi komentować tiktokowe opowieści artystki z miską na głowie" - powiedział, nawiązując do informacji przekazanych przez Megan Thee Stallion. Potwierdził również, że w tej historii było ziarnko prawdy. "To był pracownik ochrony, który w punkcie medycznym przez dłuższy czas był hospitalizowany, był spokojny, pod opieką medyków. W pewnym momencie ten pracownik uciekł z punktu medycznego, przebiegając przed scena. To nie była próba ataku, był zagubiony, przewracał się co chwilę. Przebiegał przed główną scena, został przez pracowników zneutralizowany" - opowiadał.