Reklama

Violetta Villas nie żyje

W wieku 73 lat w Lewinie Kłodzkim zmarła Violetta Villas. Po raz ostatni publicznie wystąpiła 14 lutego w Kielcach, gdy pożegnała się ze sceną.

Polska i międzynarodowa artystka estradowa, śpiewaczka operowa i operetkowa, aktorka filmowa, teatralna i rewiowa, kompozytorka, autorka tekstów - tak o Violetcie Villas pisze Wikipedia. Jej głos był charakteryzowany jako sopran koloraturowy o rozszerzonej skali, obejmującej 4 oktawy.

Reklama

Naprawdę nazywała się Czesława Maria Cieślak. Urodziła się 10 czerwca 1938 roku w belgijskiej miejscowości Liege, gdzie jej ojciec był górnikiem i kapelmistrzem w orkiestrze górniczej. Jesienią 1946 roku wraz z rodziną przyjechała do Polski, zamieszkała w Lewinie Kłodzkim.

Swoją karierę artystyczną piosenkarki estradowej, ale także śpiewaczki operowej i operetkowej, aktorki, kompozytorki i autorki tekstów Violetta Villas rozpoczynała na początku lat 60. XX wieku.

Na początku lat 60. wystąpiła na Międzynarodowym Festiwalu w Sopocie. Trzykrotnie zaśpiewała na festiwalu w Opolu.

W drugiej połowie lat 60. występowała w Paryżu, by później przenieść się do Las Vegas - tam przez kilka sezonów była gwiazdą rewii "Casino de Paris".

Villas wykonywała zarówno muzykę rozrywkową jak i kompozycje klasyczne, arie operowe i operetkowe. Nagrywała również covery popularnych piosenek amerykańskich i francuskich.

Pożegnalny występ Violetty Villas odbył się 14 lutego 2011 roku w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach. Sama jubilatka, ubrana w białą, balową suknię, wykonała m.in. "Przyjdzie na to czas", "Szczęście" oraz "Ja już taka jestem".

Podczas koncertu Villas została odznaczona medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", przyznawanym przez ministra kultury. Piosenkarka otrzymała także nagrodę przyznawaną przez Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych oraz dyplom Honorowego Śpiewaka Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu.

Artystka słynęła ze swego charakterystycznego wizerunku; wykreowała styl hollywoodzkiej gwiazdy lat 60., któremu pozostała wierna. Na scenie nosiła efektowne, balowe suknie; jej znakiem rozpoznawczym były długie, kręcone blond włosy, o które - jak podkreślała w wywiadach - intensywnie dbała. W 1996 roku w programie Mariusza Szczygła piosenkarka dementowała plotki jakoby nosiła perukę i podawała przepis na maseczkę z nafty i żółtek, dzięki której miała utrzymywać świetną kondycję swoich włosów.

W tym roku ukazała się książka "Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia" Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza. "Napisaliśmy o Violetcie dramat w dwudziestu aktach, rozbierając na części pierwsze całe jej życie. Okazała się postacią niezwykle plastyczną, barwną i pełną sprzeczności. Człowiekiem, który obdarzony wielkim, niepospolitym talentem, nie był w stanie dźwignąć własnej kariery" - mówiła PAP Iza Michalewicz, współautorka książki.

"Dziewczynka, która chodziła na głowie" - przeczytaj fragment I rozdziału książki o Violetcie Villas

W ostatnich latach Villas budziła wiele kontrowersji. Znana ze swojej dobroczynności dla zwierząt piosenkarka założyła w Lewinie Kłodzkim, obok swego domu, schronisko, w którym zgromadziła ponad 300 kotów, 150 psów i kilkanaście kóz. Villas zarzucano jednak, że przyjęła za dużo zwierząt i przestała sobie z nimi radzić nie zapewniając im warunków sanitarnych.

W styczniu 2007 roku artystka trzy tygodnie spędziła w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych. Lokalne władze samorządowe w Lewinie zdecydowały się zamknąć schronisko.

Zobacz Violettę Villas w utworze "Oczy czarne" z filmu "Dzięcioł":

Violetta Villas w "Do ciebie mamo":

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje