Reklama

Reklama

#124 Pełnia Bluesa. Wes Gałczyński: Nad tą płytą wisiało fatum

- Sami do końca nie wierzyliśmy, że wydamy ten krążek. Po drodze los rzucał nam kłody pod nogi, nad projektem wisiało jakieś fatum. Ale udało się! Lubimy to, co nam wyszło - tak o albumie "Illegal" mówi Interii Wes Gałczyński, lider Wes Gałczyński & Power Train.

Pochodzą ze Stalowej Woli, a w ich sercach drzemie prawdziwy blues. To właśnie grupa Wes Gałczyński & Power Train, która sześć lat temu zadebiutowała wydawnictwem "No. 1"

Niedawno powrócili z płytą "Illegal". Podobnie jak na poprzedniej, panowie sięgnęli po brudne, garażowe brzmienia.

Wes Gałczyński: Lubimy to, co nam wychodzi

- Nie mieliśmy zapędów do wielkich zmian. Lubimy to, co nam wychodzi. Lepsze bywa wrogiem dobrego. Przy tworzeniu tych utworów nie było jakiegoś z góry ustalonego zamierzenia. Pod palce wpada riff i jeśli czuję, że to coś fajnego, idziemy w to - zaznacza Gałczyński w rozmowie z Interią.

Reklama

Pierwsze piosenki powstały cztery lata temu. Finalnie "Illegal" to 13 kawałków trwających łącznie blisko 45 minut.

- Sami do końca nie wierzyliśmy, że wydamy ten krążek. Po drodze los rzucał nam trochę kłód, m.in. covid, zmiana perkusisty, bo naszemu urodziły się trojaczki. Nad projektem wisiało jakieś fatum, ale w końcu się udało - dodaje.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ PONIŻEJ:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy