Reklama

"Zabawa i deklaracja"

Lud pracujący miast i wsi wzbogaci się 1 maja (2012 r.) w "In Permanent Twilight", materiał, który bynajmniej nie jest zapowiedzą stałego powrotu sagi o metroseksulanych wampirach. Mowa bowiem o EP-ce szwedzkiej grupy Usurpress, której wydaniem w wersji CD zajęła się polska wytwórnia Selfmadegod.

Na czym polega urok starej szwedzkiej szkoły death metalu o d-beatowym napędzie wokalistę Steffe Petterssona pytał Bartosz Donarski.

Reklama

Choć materiał "In Permanent Twilight" nie jest w końcu aż tak nowy, wielu fanów dopiero teraz będzie miało okazję się z nim zapoznać dzięki Selfmadegod Records. Dostajemy tu kawał solidnej muzyki w oldskulowym wydaniu. Co skłoniło was do grania w ten sposób, co dziś nie jest przecież aż tak powszechne?

- Nie mogę się z tobą zgodzić, w końcu sporo zespołów gra dziś death metal w starym wydaniu. Rzecz polega na tym, że i od nich jesteśmy "starsi", przez co czerpiemy większą inspirację z lat 80. niż 90. Zakładając ten zespół naszym celem nie było silenie się na jakąś głupawą retrokapelę, a łączenie starego death metalu z brutalnym crust punkiem, oraz dodatnie do tego paru dziwactw. Cały czas staram się doskonalić nasz styl, choć w pewien sensie zawsze będziemy trzymać się wypracowanej formuły.

Podeszliście do tematu w sposób iście bezlitosny. Jak powiedziałeś, ten materiał nie tylko zionie drzewnym death metalem, ale i niejako przywraca do życia to, czym stała kiedyś ekstremalna szwedzka scena, na czele z Mob 47, Asocial, że nie wspomnę o Anti Cimex czy Ride Kids. Czujecie z tymi grupami swego rodzaju powinowactwo?

- Owszem, zdecydowanie inspirujemy się starym, brutalnym punkiem. D-beat, crustowe riffy, punkowe wokale - to stałe elementy naszych utworów. Swego czasu nagraliśmy także wariacje na temat "Mania For Conquest" Discharge i "Misery" Bastard (Japonia) na limitowaną edycję 7-celowego splitu z Pyramido. Słuchamy sporo starego szwedzkiego punka, lubujemy się m.in. w Anti Cimex, Skitslickers, Bombanfall, Huvudtvätt, Totalitär, Mob 47, Asocial, Missbrukarna, Svart Parad i innych.

D- beat teraz i na zawsze?

- Na demówce był niemal wyłącznie d-beat, ale teraz próbujemy nieco urozmaicać perkusję. Z drugiej strony lubimy d-beat, a Calle jest dobrym perkusistą w tym stylu, więc takie partie zapewne pozostaną.

Jak nawiązaliście współpracę z polską wytwórnią? Taki układ nie jest chyba typowy.

- Tak sądzisz? Selfmadegod wydał do tej pory całkiem sporo szwedzkich zespołów, stąd nie uważam naszej współpracy za jakąś wyjątkową. Karol z Selfmadegod zadzwonił do nas z pytaniem o chęć wydania 12-calówki "In Permanent Torment" na CD w jego wytwórni. Zasięgnąłem informacji u Massgrav, którzy wydali split w Selfmadegod, mówiąc mi, że Karol to poważny i solidny człowiek, na którym można polegać, daliśmy więc sobie szansę. Póki co, nie zawiódł nas i wersja CD naszego nowego, dużego albumu "Trenches Of The Netherworld" ukaże się w Selfmadegod. Szanujemy tę firmę, bo sporo nam pomogła.

Czy Usurpress ma coś wspólnego z waszymi poprzednimi zespołami w sensie muzycznym?

- Poniekąd - tak. Jest jakaś ciągłość miedzy tym, co robiliśmy w zespołach takich, jak Tyrant, Dellamorte, Diskonto, Uncurbed etc. a tym, co gramy teraz. Z drugiej strony nie brzmimy jak tamte formacje, co słychać chociażby na przykładzie Insision. Może pod względem tekstów, ale pewności nie mam. Tak czy inaczej, Usurpress to zupełnie nowy byt i nie mamy zamiaru zadawalać fanów (nie cierpię tego słowa) naszych wcześniejszych formacji.

Wspomniałeś o nowym albumie. Czego możemy się spodziewać?

- Ci, którzy go słyszeli, mówią, że to nasze najlepsze dokonanie. Opatrzyliśmy je cięższym i brudniejszym brzmieniem, lepszymi utworami i aranżacjami, no i jest to materiał zdecydowanie bardziej różnorodny. Nadal jednak brzmimy po naszemu.

Słyszałem, że wybieracie się latem w trasę po Europie...

- Od 28 czerwca do 14 lipca wraz ze świetnym włoskim triem Barbarian. Jeśli lubisz death / thrash z połowy lat 80., warto ich sprawdzić. Trasę organizuje Iconoclast Records, która przygotowuje winylową edycję "Trenches...". Spodziewamy się dobrej zabawy - będą to nasze pierwsze koncerty poza Szwecją pod banderą Usurpress.

Słuchając "In Permanent Twilight" czuję jakbyście prostowali środkowy palec w kierunku wszelkich pozerów. Mając to na uwadze, czy Usurpress to tylko zabawa, czy też swego rodzaju deklaracja?

- (Śmiech) Nie mam pojęcia, jak dobierają nas inni, ale dla nas granie w Usurpress to przyjemność, zabawa, choć podochodzimy do tego poważnie i nie obijamy się, a nasze teksty zawsze niosą pewne przesłanie. Jest to więc i zabawa, i deklaracja. Przynajmniej dla nas.

Z innej baczki. Euro 2012 za pasem. Czy Szwecji uda się wyjść z grupy, którą współtworzy z Anglią, Francją i Ukrainą? Zlatan da radę?

- Problemy reprezentacji narodowej nie spędzają mi snu z powiek - banda playboyów milionerów. Pewnie zobaczę nasze mecze w telewizji, ale nie będę płakać, jak przegrają ani szaleć, jeśli wygrają. Interesuję się za to piłką lokalną, jestem oddanym kibicem miejscowej drużyny IK Sirius i staram się bywać na każdym meczu u siebie, ale i na wyjazdach. Wczoraj obserwowałem, jak pokonują żałosnych patałachów z Enköping i było pięknie! Gramy niestety w trzeciej lidze, ale liczymy, że w tym roku przedrzemy się do drugiej. Nie chce mi się gadać na temat pana Ibrahimovica. Mam nadzieję, że szybko przejdzie na emeryturę.

Zawitacie do Polski?

- Nie w ramach najbliższej trasy, ale liczymy, że później uda się coś zorganizować. W Polsce zagrałem swój pierwszy zagraniczny koncert z Diskonto w 1996 roku, twój kraj jest mi więc w pewnym sensie bliski i wspominam go ze szczególnym rozrzewnieniem.

Dzięki za rozmowę.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Usurpress | Nie | wywiady | metal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama