Reklama

Wojciech Waglewski: Piosenki Marka Grechuty gramy z największą pokorą, ale po swojemu

"Piosenki Grechuty gramy na takich zasadach, jak gra się covery i standardy, to znaczy z największą pokorą wobec kompozycji i tekstu, ale po swojemu" - powiedział PAP Wojciech Waglewski o nowej płycie zespołu Voo Voo "Anawa 2020".

Wojciech Waglewski przygotował płytę z utworami Marka Grechuty

W 75. rocznicę urodzin Marka Grechuty i 50. lat po premierze jego pierwszej płyty "Marek Grechuta & Anawa", która przeszła do historii polskiej fonografii, Narodowe Centrum Kultury wydało płytę "Anawa 2020"

Reklama

Utwory Grechuty w aranżacji Wojciecha Waglewskiego wykonał zespół Voo Voo z zaproszonymi gośćmi. 

Piosenki zaśpiewali Wojciech Waglewski, Katarzyna Nosowska, Krzysztof Zalewski, KasaiSpięty. Płyta jest dostępna w sprzedaży od piątku (23.10), w grudniu pojawi się również jej kolekcjonerska winylowa wersja.

Koncert, podczas którego premierowo zabrzmią utwory z płyty, odbędzie się w sobotę (24.10) na festiwalu Soundedit w Łodzi oraz online. Podczas koncertu Jan Kanty Pawluśkiewicz, członek formacji Anawa i kompozytor większości utworów z płyty, zostanie uhonorowany tradycyjnie przyznawaną na łódzkiej imprezie statuetką "Człowieka ze Złotym Uchem".

Olga Łozińska, PAP: Płyta "Marek Grechuta & Anawa" ukazała się 50 lat temu. Nie wszystkie piosenki z tamtego albumu znalazły się na nowej płycie Voo Voo.

Wojciech Waglewski: - "Anawa 2020" nie jest kopią płyty "Marek Grechuta & Anawa". To jest przypomnienie tego, że ta płyta w ogóle wyszła. Myślę, że bardzo niewielu młodych ludzi pamięta o istnieniu takiej formacji i takiego artysty, jak Anawa i Marek Grechuta, bo raczej w mediach pojawiają się okazjonalnie. Nie ma na płycie "Wesela" i "Serca". Są to bowiem piosenki dość specyficzne i bardzo dla Grechuty charakterystyczne z powodu zastosowanej w nich melorecytacji. Dodałem natomiast fragment innego tekstu, który pan Marek nagrał na zupełnie innej płycie.

Chodzi o intro "Stoją gorzkie pagórki" do słów Tadeusza Nowaka.

- "Stoją gorzkie pagórki" Grechuta śpiewał na płycie "Pieśni Marka Grechuty do słów Tadeusza Nowaka". Na naszej płycie Kasai dopisała do fragmentu tego wiersza muzyczkę, która zapętla płytę. Intro to jest rodzajem przesłania i wprowadza odrobinę magii. Wydało mi się mianowicie, że język, którym posłużył się Grechuta na swojej płycie, uprawnia do takiej baśniowo lekko surrealistycznej opowieści.

Ceni pan polską tradycję pisania piosenek?

- W Polsce muzyki wybitnych artystów wciąż tworzących i tych, co odeszli, słucha się najczęściej z okazji rocznic. Nie ma ciągłości między przeszłością a teraźniejszością. Tymczasem na całym świecie popularne jest granie nieustanne, powroty do twórczości wielkich. Kolejne pokolenia grają utwory Beatlesów, Stonesów, kopiują brzmienia Led Zeppelin, bardzo wyraźnie wskazując, że nowe bierze się w dużej mierze z tego, co już było i nowym by nie było przecież, gdybyśmy tego starego dokładnie nie poznali. Tak tworzy się język muzyczny jakiejś strefy kulturowej, tak powstaje odrębność i indywidualizm w nawet w muzyce popularnej. W muzyce klasycznej i jazzie jest to oczywiste.

Nie jest to moje pierwsze podejście do Grechuty, ponieważ wyprodukowałem płytę "Projekt Grechuta" zespołu Plateau i zaaranżowałem piosenkę "Bolą mnie Nogi" dla Marysi Peszek na festiwal w Opolu. W czasach, kiedy media narodowe promują głównie twórczość pana Martyniuka, niczego mu nie ujmując oczywiście, gdyż artystą jest wielkim, dorównującym ponoć wielkością Góreckiemu i Pendereckiemu, myślę, że fajnie byłoby przypomnieć, że byli i są też w polskiej kulturze artyści, którzy podchodzą do nawet do takiej sztuczki, jak piosenka, nieco głębiej, nieco poważniej. Chciałbym żeby np. młodzież wielbiąca Krzysia Zalewskiego posłuchała pierwowzoru. Sztuka Anawy to doskonała wskazówka dla młodych muzyków szukających własnej drogi, własnego języka muzycznego.

Nie zamierzam proponować bardzo odkrywczych wersji tych klasycznych utworów, chociaż niektóre piosenki znacznie różnią się od wersji Marka i Anawy, bo jesteśmy innym zespołem. Gdyby ktokolwiek chciał się wziąć za utwory Voo Voo, nigdy nie zrobi ich jak zespół Voo Voo. Piosenki Grechuty gramy na takich zasadach, jak gra się covery i standardy, to znaczy z największą pokorą wobec kompozycji i tekstu, ale po swojemu.

Autorem muzyki piosenek z "Marek Grechuta & Anawa" jest Jan Kanty Pawluśkiewicz. Czy słyszał już pana aranżacje?

- Jeszcze nie, ponieważ miał być na naszym koncercie promującym płytę w Łodzi i tam odebrać nagrodę Człowieka ze Złotym Uchem na tegorocznym festiwalu Soundedit, ale z tego co wiem przebywa za granicą i nie ma możliwości przyjazdu do Polski. Jestem ciekaw jego reakcji. Mam nadzieję, że płyta do niego dotrze i wtedy porozmawiamy. Myślę, że momentami go zaskoczę, mam nadzieję pozytywnie.

Na płycie oprócz zespołu Voo Voo usłyszymy Katarzynę Nosowską, Krzysztofa Zalewskiego, Kasai i Spiętego. Jaki był klucz doboru wokalistów, czy sam przydzielał im pan piosenki?

- Przedstawiłem całą paletę wokalistów, z której wybrani zostali metodą wspólnych konsultacji akurat ci artyści, którzy są nie tylko wokalistami, ale mają też osobowość. To jest jeszcze ważniejsze niż umiejętność śpiewania. A z przydzielaniem utworów było różnie. Wybrałem piosenkę dla Krzyśka, on wybrał inną, a ostatecznie śpiewa "W dzikie wino" i "Nie dokazuj". Kasia Nosowska sama wybrała "Zadymkę", a resztę starałem się obdzielić po salomonowemu.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Waglewski | Voo Voo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje