Reklama

Marcin Rozynek: Mięsa by mi nie sprzedali

To prawdopodobne, że twoje dzieci przeczytają ten wywiad - a chciałem właśnie zapytać, ile jest prawdy w pogłosce, że jako młodzieniec byłeś niezłym łobuzem?

Reklama

(śmiech) Powiem tak... Mam bardzo nieciekawą przeszłość. Może dlatego jestem dzisiaj tak grzeczny, żebym nigdy więcej nie musiał naprawiać tego, co zepsułem, kiedy byłem bardzo niegrzeczny. A byłem. Obrzydliwie głupio niegrzeczny.

Kiedy rozmawialiśmy o Warszawie, pomyślałem nawet, że wolałbym się tutaj nie przeprowadzać, bo mam lęki związane z takim miejscem, nie wiem, jak moje życie tutaj mogłoby się skończyć. Mógłbym skarleć..

Powiem ci szczerze, najwyżej to wykreślimy - ja tu nikomu nie wierzę. Tu ludzie opowiadają takie pierdoły! Jakbym to samo u siebie w mieście powiedział, to by mi na drugi dzień w sklepie mięsa nie sprzedali.

Warszawa jest nie tylko dużymi miastem, ale też jest stolicą, w której trudno trafić na rodowitego mieszkańca. Prawie wszyscy przygnali tu opętani rządzą jakiegoś sukcesu, I tylko to ich napędza. Bo nie wierzę, że nagle wszyscy zakochali się w tym mieście. Nie wiem, jak sam bym się tu zachowywał. Kiedy człowiek ma w ręku nóż i afekt w sobie, nie wiadomo, czy kogoś nie pchnie... Oczywiście, są tu i tacy artyści, którzy trzymają fason. Podziwiam ich, ale jest ich niewielu.

A może wielu, tylko ciężej o nich usłyszeć?

Oczywiście, że ciężej. Bo ludzie nie chcą, żeby gwiazdy miały zwykłe życie.

A ty co? Małe miasto, żona, dzieci, praca. Kiepski z ciebie idol.

Mam dom, o który staram się dbać, rodzinę, trójkę dzieci, które z lepszym lub gorszym skutkiem wychowuję, a w wolnych chwilach nagrywam piosenki i piszę wiersze - jeśli to nie jest prawdziwe, wartościowe życie, to ja już nie wiem, co nim jest?

Na podstawie materiałów promocyjnych Sony/BMG)

Sony BMG

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Rozynek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje