Reklama

LP: Mariah Carey i "Joshua Tree"

Autorka wielkiego przeboju "Lost On You" amerykańska wokalistka LP, czyli Laura Pergolizzi, 7 grudnia wydaje swoją piątą płytę. W rozmowie z Interią opowiedziała o procesie jej tworzenia oraz o utworze, który był dla niej najcięższy do napisania.

LP wraca z nową płytą

LP, czyli Laura Pergolizzi, to autorka tekstów dla największych gwiazd na świecie - Rihanny, Rity Ory, Cher i Christiny Aguilery. Wielką sławę m.in. w Polsce przyniósł jej album "Lost On You"  z 2016 roku. Listy przebojów podbijał natomiast utwór tytułowy z płyty (posłuchaj w serwisie Teksciory.pl). 7 grudnia ukaże się już piąty album LP "Heart to Mouth", który promowany jest przez singel "Recovery". Płytę promować będzie m.in. w programie "The Voice of Poland".

Reklama

Adam Drygalski, Interia: Słyszałem, że czekasz na pytanie, o to czy chciałabyś dostać pięć milionów dolarów. 

LP: - Rzeczywiście, kiedyś coś takiego powiedziałam! Ale dziś czekam na inne: "Czy chciałabyś zrobić sobie chwilę przerwy i iść na małe piwo!"

Jak pójdziemy na piwo, to przepadnie mi cały czas na rozmowę! A ja chciałem cię zapytać, czy znasz taką zabawę, jak #30DaysSongChallange?

- Nie, co to takiego?

Każdego dnia dzielisz się innym utworem, który z czymś ci się kojarzy. Na przykład, gdyby dziś był 27 dzień zabawy, to musiałabyś wymienić piosenkę, która złamała ci serce!

- "Without You" Mariah Carey! Wiem, że to był cover i nie wiem, czemu mi to wpadło do głowy. (zaczyna śpiewać)

Tworzymy teraz cover coveru. I to w tempie szybszym niż powstawała twoja nowa płyta. Przedłużyłaś pracę nad "From Heart To Mouth" o sześć tygodni.

- Rzeczywiście, album miał mieć pierwotnie premierę w październiku. Myślałam, że mam już tę płytę, ale czegoś mi na niej wciąż brakowało. Dlatego poprosiłam o dodatkowe sześć tygodni i patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, dobrze że tak się stało. Łapię się na tym, że pisząc teksty, zaczynam lepiej rozumieć sytuacje, w których się znalazłam.

Wytwórnia pewnie bała się cokolwiek powiedzieć. Po tym, jak twój poprzedni wydawca uznał, że "Lost on You" do niczego się nie nadaje, wszyscy w branży wiedzą, że warto zdać się na ciebie.

- Dokładnie to było tak, że dwóch gości najpierw wysłuchało tej piosenki. Potem pokiwali głowami i powiedzieli coś w stylu: "To bardzo ciekawe, ale... Posłuchaj tego, tak powinnaś brzmieć". I puścili mi coś, co było dla mnie kompletnie niestrawne. Poczułam się, jakby ktoś zdzielił mnie po głowie i chwilę później wyleciałam z tej wytwórni.

Swoją drogą ciekawe, co tych dwóch teraz porabia. Płyta wyjdzie 7 grudnia i będzie bardzo osobista.

- Tak. Świadczy o tym sam tytuł.  Pisanie jest dość trudnym procesem. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy ludzie chcą słuchać moich bardzo osobistych przemyśleń. Mnie to w jakiś sposób pomaga. Gdyby było inaczej, to tytuł byłby oszustwem.To bardzo intymne kompozycje. 

Która z nich była najtrudniejsza?

- "Special", utwór o moim przyjacielu, którego zamordowano dokładnie dwa lata temu. To był najtrudniejszy i najsmutniejszy moment na "Heart to Mouth". Dowiedziałam się o wszystkim będąc na trasie. Nie mogłam uczestniczyć w pogrzebie. Czułam, że tym utworem dobrze się z nim pożegnam.

"Girls Go Wild" kojarzy się trochę z klimatem lat 80. Brzmienie nawiązuje trochę do The Cure, może też do Sisters of Mercy.

- Cała płyta jest w pewnym sensie przełomowa i wyznacza kierunek na przyszłość. Masz trochę racji z tymi latami 80., bo podczas nagrań piliśmy wino i wiele razy słuchaliśmy "Joshua Tree" U2.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Laura Pergolizzi (LP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje