Reklama

David Garrett przed koncertami w Polsce: Ważne, abyś kierował się instynktem

"Najszybszy i najprzystojniejszy skrzypek świata" David Garrett był genialnym dzieckiem. Pierwsze koncerty dawał już w wieku 7 lat, a jako jedenastolatek zagrał na swoim własnym Stradivariusie. Dziś dorosły już muzyk promuje trasę "Unlimited - Greatest Hits - Live", która zahaczy także o Polskę.

David Garrett ma wielu fanów w Polsce

David Garrett zagra w Krakowie (Tauron Arena, 4 października), Łodzi (Atlas Arena, 5 października) i Gdańsku/Sopocie (Ergo Arena, 6 października).

Reklama

Wirtuoz skrzypiec przyszedł na świat w 1980 r. w Akwizgranie (Niemcy), jako syn amerykańskiej prima baleriny i niemieckiego prawnika. Naukę gry na skrzypcach rozpoczął w wieku czterech lat. Rok później wygrał swój pierwszy konkurs, a jako siedmiolatek zadebiutował przed dużą publicznością. W wieku 13 lat podpisał kontrakt z czołową wytwórnią klasyczną Deutsche Grammophon.

W 1999 roku, będąc u szczytu swojej kariery, David Garrett zadecydował o porzuceniu kariery skrzypka klasycznego i przeniesieniu się do Nowego Jorku. W Stanach Zjednoczonych rozpoczął naukę w szkole Julliard School Of Music, studiując pod kierunkiem Itzhaka Perlmana.

"Grając szczerze, spektakularnie i wyraziście oczarował nas jako skrzypek już w czasach, gdy mieliśmy przyjemność go uczyć. Odkryliśmy jego nadzwyczajny dar i niezwykły talent" - przyznał Eric Ewazen, jeden z ówczesnych nauczycieli Garretta.

Po ukończeniu szkoły, Garrett zaczął łączyć muzykę poważną z elementami popu, rocka a także rhythm and bluesa. Największym sukcesem w karierze skrzypka jest sprzedana w ponad milionie egzemplarzy płyta "Rock Symphonies" zawierająca nowe interpretacje ulubionych rockowych przebojów Garretta, pochodzących z repertuaru takich zespołów jak U2, Nirvana, Metallica, Led Zeppelin, czy Aerosmith.

Do Garretta należy wpisany do Księgi Rekordów Guinessa tytuł "Najszybszego Skrzypka Świata". Poza muzyką realizuje się także jako model (pojawiał się m.in. na wybiegach The Fashion Week) i aktor (zagrał tytułową rolę w filmie "Paganini: Uczeń diabła").

Muzyk opowiedział nam o swoich planach i przepisie na artystyczną niezależność.

Anna Nicz, Interia: Czy zauważyłeś, że twoja publiczność i jej zachowanie (np. ich reakcje na koncertach) zmieniały się na przestrzeni lat? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

David Garrett: - Szczerze mówiąc, nie, odkąd zacząłem występować, zwłaszcza z materiałem crossoverowym, reakcje były zawsze bardzo ciepłe, entuzjastyczne. Jak dotąd nie uległy żadnym ekstremalnym zmianom. Myślę, że to dobry sygnał (śmiech).

Co jest dla ciebie najbardziej ekscytujące podczas bycia na scenie i występu przed publicznością?

- Myślę, że najważniejsze jest dla mnie dostarczenie dobrego show, dobre granie i emocjonalne przyciągnięcie publiczności.

Promujesz teraz nową trasę koncertową. Czy myślisz już o kolejnym albumie, może własnych kompozycjach?

- Zdecydowanie! Dla mnie jako artysty proces myślenia o tym, co może być kolejnym projektem, nigdy się nie kończy. Zawsze są nowe pomysły. Przyszłość nigdy się nie kończy, co oznacza, że zawsze jestem w trakcie przygotowywania kolejnej rzeczy.

Dzięki swojej muzyce wykroczyłeś poza hermetyczny świat muzyki klasycznej. Co było w tym najtrudniejszego?

- Myślę, że najtrudniejsze było włączenie skrzypiec w aranżację. Jest to zestaw umiejętności, którego na szczęście nauczyłem się w Juilliard, ale który rozwijałem także w ciągu ostatnich 10 lat.

Czy problematyczne było pozbycie się nawyków lub sposobu myślenia o muzyce, których uczyłeś się w szkole?

- Co zabawne, szczególnie w Juilliard, nie czułem, że wszyscy skupiają się tam wyłącznie na muzyce klasycznej. Oczywiście wszyscy pracowali nad klasycznym instrumentem, ale poza praktyką ludzie byli bardzo zainteresowani różnymi gatunkami, podobnie jak ja.

Jak przygotowujesz się do występów na żywo? Jak wyglądają ostatnie minuty przed wyjściem na scenę?

- Oczywiście przygotowuję swoje utwory, pracuję nad nimi i ćwiczę, aby występy na scenie były dla mnie naturalne, łatwe i przyjemne. Pracuję również nad swoją koncentracją, która jest bardzo ważna przez dwie godziny na scenie, a także siłą fizyczną, której potrzebujesz w trasie. Przed wyjściem na scenę po prostu mówię sobie, żeby się dobrze bawić, cieszyć się tym czasem i grać dobrą muzykę.

W jednym z wywiadów stwierdziłeś, że twórca niekoniecznie potrzebuje umiejętności, aby robić świetną muzykę. Co jest obecnie potrzebne do tworzenia dobrej muzyki?

- Mogłem być tam źle zacytowany lub źle zrozumiany, ponieważ naprawdę uważam, że umiejętności są podstawą do tworzenia świetnej muzyki, nie można tego obejść. Oczywiście istnieją z pewnością wspaniałe nowe narzędzia cyfrowe, które pomagają w tworzeniu i nagrywaniu nowej muzyki, ale nadal potrzebujesz zestawu umiejętności, aby wiedzieć, jak organizować muzykę. A jeśli chcesz grać na żywo, musisz opanować swój instrument, tak jak robią to wszyscy dobrzy muzycy.

Czy zastanawiasz się, w którą stronę powinna iść promocja muzyki klasycznej, aby ten gatunek nadal żywo interesował ludzi? Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy jest tak duża konkurencja w branży muzycznej.

- Myślę, że muzyka jest nadal promowana przez artystów dzięki ich pasji i zawsze tak było. Związek z muzyką jest wciąż nawiązywany przez osobę, to, co robi z muzyką, jej charyzma, sposób, w jaki gra - to najlepsza promocja.

Sam doszedłeś do swojej niezależności. Co było w tym największym wyzwaniem?

- Myślę, że największe wyzwanie to pozbycie się strachu przed słuchaniem samego siebie. Gdybym miał dać muzykowi tylko jedną radę, powiedziałbym, żeby kierował lub kierowała się instynktem.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: David Garrett

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje