Reklama

"Codziennie od zera"

Jeśli mam powiedzieć, gdzie szukam klucza do sukcesu, to powiedziałabym, że to nagranie z Patem. Ono naprawdę otworzyło tak wiele drzwi przed nami i wydaje mi się, że wciąż otwiera. To jest jednak sensacyjna sprawa, że Pat zdecydował się zrobić coś takiego z kimkolwiek, ponieważ Pat jest chyba najbardziej zajętą osobą w kosmosie (śmiech). Jest też taką osobą, która niechętnie się decyduje na takie działanie.

Reklama

Także fakt, że my mamy taką płytę, zawsze powoduje, że traktuje się nas jak jakieś dziwne zjawisko. I wszyscy chcą się na wszelki wypadek przypatrzeć. I myślę, że jest to gwarancja pewnej jakości: "skoro Pat zaryzykował, to może i my możemy zaryzykować". Powiedziałabym, że to ta płyta była najbardziej intrygująca w mojej dyskografii.

Ponoć jesienią ma się odbyć premiera wersji międzynarodowej "ID" - czym ona się będzie różnić od tej?

Zrezygnowaliśmy z kilku piosenek na rzecz paru eksperymentów. Tak więc na przykład singlowa piosenka "Tu i teraz" nie znajdzie się na wydawnictwie zagranicznym. Zamiast tego będą tam na przykład bardzo dziwne duety z moimi gośćmi.

I mój ukochany duet z Tordem Gustavsenem, cudownym norweskim pianistą, którego na polskiej wersji się nie usłyszy. Ale myślę, że tak jest ciekawiej, że tamta płyta jest trochę inna. Wymaga więcej skupienia niż ta. Chociaż są tacy, którzy powiadają, że już ta płyta jest wyrafinowana i trudna w odbiorze (śmiech). Ja jednak myślę, że jest to płyta piosenkowa. Ta płyta, którą szykuję na szersze wody, jest znacznie bardziej eksperymentalna.

Większość piosenek jest po polsku. Czy tłumaczyłaś muzykom o czym opowiadają teksty?

Dla których kwestia słowa nie jest sprawą tak bardzo istotną. Polska płyta zawiera pewną historię, pewien przekaz płynący z samego tekstu, z tej warstwy. Dla reszty świata nie będzie on czytelny - to będzie kolor, brzmienie polskiej mowy. Np. na tamtej płycie jest znacznie więcej utworów, które śpiewam w swoim własnym języku, który nie wymaga żadnych tłumaczeń.

Ci, którzy śpiewali swoje wersje i swoje zwrotki bardzo dobrze wiedzieli o czym są te piosenki. Często nawet przygotowywali przyjeżdżali przygotowani ze swoimi tekstami, albo tworzyli je na poczekaniu, jak choćby mój ukochany Minu. W trakcie trasy koncertowej po Polsce jesienią, siedział w studiu i klecił sylaba po sylabie. Śpiewa tam po francusku, nie mam pojęcia co - i mam nadzieję, że nie śpiewa "Dziewczyno, mam już dosyć ciebie i twoich dziwacznych pomysłów, chcę wracać do domu!" (śmiech).

Tak naprawdę teraz z moją płytą powinnam popodróżować w parę miejsc i dowiedzieć się co dokładnie moi bohaterowie zaśpiewali (śmiech).

Dowiedz się więcej na temat: codzienna | Peterem Gabrielem | Na krawędzi | muzyka | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje