Reklama

"Z manifestów dawno wyrosłem"

Kiedy nagrywa się płytę w drewnianym spichlerzu w Janowcu nad Wisłą, chodzi tylko o klimat, czy również o sprawy techniczne, o dźwięk, który akurat w tamtych ścianach jest, a w innych go nie ma.

Reklama

U nas dzisiaj są zachwyty ProToolsami i wiara, dosyć płonna, w możliwości komputerów, natomiast moi koledzy z Austrii zostali wbici w ziemię brzmieniem bębnów na "Płycie z muzyką", uzyskanym właśnie w Janowcu. Oczywiście, oprócz tego ważny jest element izolacji od świata zewnętrznego i większej koncentracji.

Zagrałeś gościnnie na płycie Fisza, teraz on pojawił się w "Pionach, poziomach" i efekt tej współpracy jest znakomity. Może nagralibyście razem całą płytę?

Nie myślimy o tym, bo każdy z nas jest bardzo zapracowany. Fisz zaprosił mnie na swoją płytę, ponieważ właśnie wtedy kupiłem nową gitarę, a on po prostu takiego brzmienia potrzebował. Ja z kolei zaprosiłem go z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że "Płyta" ukazała się w wersji limitowanej i firma zasugerowała, żeby na tym specjalnym wydaniu, oprócz teledysków, znalazł się dodatkowy utwór. A ponieważ Bartek zawsze był pierwszym i głównym recenzentem tego, co robiłem, a ta płyta bardzo mu się spodobała i to on mnie na trop takiej muzyki naprowadził, wydawało mi się rzeczą oczywistą zaproszenie go, z czego on bardzo skwapliwie skorzystał. "Piony, poziomy" od strony muzycznej są bardzo spójne z resztą płyty, natomiast od strony tekstowej wydaje mi się to fajne właśnie dlatego, że Bartek wprowadza jakiś inny wiaterek na tę płytę.

Jak odebrałeś to, że synowie poszli w ślady ojca, że zajmują się zawodowo muzyką?

DJ M.A.D. od początku bardzo poważnie podchodził do tego wszystkiego, bo grał i z Kazikiem, i z Cavem we Wrocławiu, i u mnie na dwóch płytach, a teraz nastawia się na rozbudowanie swojego studia i produkcję płyt. Z tego, co wiem, na najnowszej płycie Fisza będzie grał w większości numerów na bębnach... Natomiast Bartek, z tego co wiem, początkowo miał kłopoty z identyfikacją. W pierwszych zespołach hiphopowych z M.A.D.-em czuł się trochę starszy od reszty kolegów i na jakiś czas zrezygnował z projektów muzycznych, za to bardzo mocno rozwinął się wówczas malarsko. Ale wydawca młodszego chciał go jakoś zachęcić do nagrania płyty, no i zachęcił. Pierwszy Fisz okazał się bardzo dobrym trafieniem, aczkolwiek dosyć prowokacyjnym, bo nie było jeszcze w polskim hiphopie nurtu tak mocno dystansującego się od publicystyki. Jakoś to zaistniało i idą dalej... No, ale nie przypadkowo M.A.D. i Fisz wybrali zawody artystyczne. Od małego jeździli ze mną na koncerty, wszystkie Jarociny i tego typu sytuacje, a przez nasz dom zawsze przewijali się głównie artyści. Zawód artystyczny daje poczucie wolności, aczkolwiek jest trudny, bo fatalnie jest być średnim... Nie ma nic gorszego. Lepiej już być słabym, bo wtedy człowiek szybko daje sobie spokój, ale średnica jest straszna. Dlatego cieszę się, że obaj mocno są już osadzeni w tym rynku i że wiedzą, co chcą robić.

Dowiedz się więcej na temat: kłopoty | bartek | problem | telewizja | gitara | dziki | koncerty | manifesty | szczęście | rzeczy | muzyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje