Reklama

"Popularność zespołu trochę nas przerosła"

Mówiłaś wielokrotnie w wywiadach, że są w tobie dwie osobowości - z jednej strony wrażliwa, łagodna, krucha, i drapieżna, a z drugiej gwałtowna. Na płycie "Mrok" te dwie strony twojej osobowości widać chyba tak wyraźnie, jak na żadnym poprzednim albumie. W jednej linijce tekstu przewija się pragnienie miłości, zaś w następnej śmierć i samozniszczenie. Chyba nigdy wcześniej nie było czegoś takiego w historii tekstów O.N.A. Czy to konsekwencja twoich własnych doświadczeń?

Reklama

Chyba jednak przemyśleń. Ja nauczyłam się jednego - że słuchacz, oczywiście nigdy w to nie wątpiłam, nie jest głupi. I słuchacz wyczuwa, kiedy pojawia się jakiś fałsz, czy próba ukrycia czegoś, a kiedy pojawia się prawda. Ja myślę, że nasz zespół zawdzięcza swoją popularność - oprócz tego, że chłopcy dobrze grają, a ja dobrze śpiewam - również temu, że nasz przekaz jest w miarę autentyczny. Może to się bierze stąd, że uważam, iż fan zespołu O.N.A. to człowiek mojego pokroju - wrażliwy, lekko zakręcony, ale bezpośredni i szczery, czasami może do bólu. Ale wali prosto z mostu i wiesz, że ci nie wbije noża w plecy, a jeśli cię nie lubi, powie ci wprost, że nie chce z tobą rozmawiać.

Myślę, że zrobiłam tutaj jedną rzecz - pozwoliłam wypowiedzieć się również Agnieszce, czyli tej dziewczynie, która gdzieś tam chowała się za Chylińską. Agnieszka zawdzięcza Chylińskiej, że złapała ją za łeb i przeciągnęła ją po tym wszystkim. Ale nie mogę zapominać o tym, że jest we mnie również Agnieszka, która jest słaba i ma jakieś swoje kompleksy, ma swoje problemy. Kiedy tak się działo w moim życiu, nie mogłam tego wyblurować i powiedzieć: Nie, nie. Ja mam taki miecz, że wszystkich pozabijam. Żaden miecz, nic z tych rzeczy.

Oczywiście wiadomo, że to jest jakaś kreacja - zresztą ja ciągle o tym mówię. Myślę, że polskie społeczeństwo ma problem z odbieraniem sztuki w ogóle, a szczególnie muzyki rockowej, ponieważ kreację artystyczną bierze zbyt bezpośrednio. W momencie, kiedy na przykład piszę, że Miłość torturą jest, katem stałam się ja, to nie znaczy, że chodzę z kapturem po domu i mam topór, tylko że używam takich, a nie innych środków stylistycznych. W ten sposób chcę pokazać miłość, którą sama przeżyłam, czy też przeżył ktoś inny... Jednak między kreacją a życiem prywatnym istnieje bardzo cienka i bardzo niebezpieczna granica. Trzeba bardzo na to uważać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje